Chleb ze Stohem, bułka z masłem

czyli spacery pod Rozsudźcem

29 grudnia 2012r.


Mała Fatra piękna jest ;-)
O każdej porze roku.
Pierwszy raz byliśmy tu wczesną jesienią, potem przyszła pora na środek lata, na późną jesień aż wreszcie...
zawitaliśmy tu w sercu zimy.
I to srogiej zimy!

Do parkingu przy lanovce docieramy (jak to zwykle bywa) prawie w południe :-)

Mamy taki oto plan:
Wyjazd kolejka na Snilowskie Sedlo (1524 m n.p.m.)→ Chleb (1646 m n.p.m.)→ Hromove (1636 m n.p.m.)→ Sedlo za Hromovem ( m n.p.m.)→ Steny (1572 m n.p.m.)→ Południowy Grun (1460 m n.p.m.)→ Stohove Sedlo (1230 m n.p.m.)→ Stoh (1608 m n.p.m.)→ Sedlo Medziholie (1185 m n.p.m.)→ Stefanova (625 m n.p.m.)
I na koniec Małofatrzański Dreptak Nocny do parkingu (774 m n.p.m.)

Na dole było -9°C - ile jest tu, to Bóg jeden wie! Ja tam wolę nie sprawdzać. Prawdą jest, że portki sztywnieją :-)
Żeby nie przymarznąć do gruntu ruszamy z kopyta ku Chlebowi, Wielki Krywań tym razem zostawiając w spokoju.
Na dole na parkingu było pustawo, w kolejce też nie było tłumów a tu na górze mnóstwo turystów. I na dodatek prawie wszyscy zmierzają w tym samym co my kierunku.
Biała czapa Stoha lśni w południowym słońcu wabiąc i kusząc. Lecz czy my mamy realne szanse by tam dziś dojść przed zmrokiem? Zwłaszcza że plenery warte są uwiecznienia na zdjęciach.
Pogoda jak marzenie - na niebie ani jednej chmurki!
Za nami Wielki Krywań.
U naszych stóp szeroka gardziel Doliny Vratnej. Po lewej Kraviarskie, Żitne i Baraniarki - nasze wiosenne wędrowanie. W centrum niedawno odwiedzone Sokolie, a po prawej Boboty, kóre wciąż na nas czekają. Hen daleko na horyzoncie błyszczy Wielka Racza - dawno nie byliśmy w tamtych okolicach, więc może tam wyróbujemy nasze gwiazdkowe prezenty?
Po lewej Turčianska Kotlina, rozdzielająca Wielką i Małą Fatrę a po prawej Dorotka i jej ukochane "Tatery" :-)
Mamy właśnie porę obiadową - nie dziwi więc, że wszyscy pędzą w stronę Chleba.
Ostatnie metry przed szczytem Chleba - widok na zachód w stronę niewiele mniejszego Wielkiego Krywania.
Pokrywa śnieżna jest cały czas mocno zalodzona, więc błogosławimy nasze raki. Chwilami zawiewa przeszywający do szpiku kości wiatr. Wtedy nie wiadomo skąd w powietrze unoszą się tumany śniegu.
Panorama w kierunku północnym spod szczytu Chleba. Teraz widząc całą naszą planowaną trasę zaczynam wątpić czy Stoh padnie dziś naszym łupem? A może by tak skrócić trasę i zejść z Południowego Grunia do Chaty na Gruni?
Decyzję podejmiemy później, a póki co podziwiamy majestat gór.
Daleko na horyzoncie w śnieżnej koronie dumnie stoi Królowa Beskidów.
Od lewej: Południowy Gruń, Rozsudziec, Babia Góra, Stoh, Hromowe, Steny, Gorce, Tatry Zachodnie, Góry Choczańskie i ja na północnym zboczu Chleba.
W kilkunastoosobowej grupie Słowaków okupujących wierzchołek Chleba znalazł się ktoś, kto zrobił nam kilka interesująco skadrowanych zdjęć.
180° panorama ze szczytu Chleba w kierunku wschodnim
No dobra, dość tych zachwytów. Złazimy pośpiesznie w dół bo na wierzchołku wieje jak na kielecczyźnie.
Przed nami pokryte grubą warstwą zlodzonego śniegu Hromowe.
Po lewej: na horyzoncie wschodni grzbiet Tatr Niżnych a przed nimi Chočské Vrchy. Po prawej piękna w formie Magura (alt. 1259 m), której wierzchołek trawersuje zielony szlak z Parnicy na Ośnicę.
Środkowa część głównego grzbietu Wielkiej Fatry. W centrum panoramy obiekty naszych niedalekich planów: Rakytov i Ploska.
Panorama Tatr Niżnych (Nízke Tatry) z Sedla za Hromovym.
Po lewej Kralowa Hola (z nadajnikiem TV) - na którą od pewnego czasu też patrzymy łakomym okiem :-)
Jeszcze jedna szeroka panorama z Sedla za Hromovem w kierunku południowo-wschodnim. Na przełęczy wiatr nie ma władzy więc w słońcu jest nawet całkiem ciepło.
Po lewej trasa naszej wiosennej wycieczki na Baraniarki, a po prawej Sokolie gdzie zbójowaliśmy przed dwoma miesiącami.
Dorotka wciąż ogląda się za Wielkim Krywaniem. Na pewno planuje kolejny wypad w Małą Fatrę. Taaa… czytam w jej myślach; „ Suchý — Malý Kriváň — sedlo Bublen — Pekelnik — Veľký Kriváň ”… No tak! Główna grań Małej Fatry Krywańskiej… Na pewno zaraz zapyta: „Co powiesz abyśmy wybrali się w maju?"
Steny (1572 m n.p.m.) Grupka roześmianych Słowaków w szerokim spektrum wiekowym urządziła sobie piknik na szczycie. Zaproponowali zrobić nam zdjęcie.
Szybko się zgadzamy.
Oto my, i oczywiście Tatry.
Szlak z Hromowego w kierunku Sten łagodnie schodzi granią i równie łagodnie wznosi się.
Po prawej stronie dumnie piętrzy się naga kopuła Stoha. Na lewo wiadomo… Rozsudziec.
Dorotkę tak oczarowały panoramy, że widząc jej zachwyt, przestaję oponować, lecz w myślach nadal próbuję policzyć któreż to już z rzędu „ujęcie”…
Stąd ładnie widać naszą dotychczasową trasę: Snilowske Sedlo, Chleb, Hromowe, Steny.
Trwaj chwilo.
Nieco na prawo od Stoha Dorotka wypatruje Strungowy Prislop. Zaś pomiędzy Rozsudźcem a Stohem ośnieżony szczyt Babiej Góry. Ot i gotowy pretekst do zdjęcia.
Zostaliśmy tu sami a statywu nie mamy :-(
O! Ktoś jednak idzie w przeciwną stronę.
Przełęcz w Stenach; miło popatrzeć na nasze wiosenne zdobycze.
Przed nami podejście na Południowy Gruń (1460 m n.p.m.)
Przepiękna Sutowska Dolina, jej dnem biegnie z Rieki niebieski szlak do Chaty pod Chlebem.
Widoczne podejście na Steny i zejście w kierunku Południowego Grunia
Zejście ze Sten, jak widać na zdjęciu, jest dość strome.
Schodząc ze Sten doskonale widzimy naszą dalszą trasę: Południowy Gruń, Stohowe Sedlo, Chrbat Stohu, Stoh…
-„A może by tak skręcić w lewo ?”- szepcze przekornie Dorotka.
Porozglądała się na prawo i lewo, zrobiła zdjęcie i...
…i skręciła w prawo…
Idziemy na Stoh!
Robię szybko zdjęcie chaty na Gruniu a następnie zniecierpliwionej Dorotce, która znacznie mnie wyprzedziła i teraz nawołuje mnie do marszu. Role się odwróciły, teraz ja „obsługuję aparat fotograficzny”.
Kto ma aparat ten ma władzę, hi, hi, hi…
Dopiero teraz zdaję sobie sprawę jak strome podejście nas czeka. Nie zdążymy przed zapadnięciem zmroku dotrzeć do Stefanowej. Za to mamy szansę na malowniczy zachód słońca.
Prawie przez całą naszą dzisiejszą wędrówkę wieje wiatr. Jego silne podmuchy wzbijają w górę sypki śnieg, który opadając włazi nam za kołnierz, drażni oczy i zaciera ślady naszych stóp.
Od lewej: Rozsudziec, Stoh, w oddali Wielki Chocz i Tatry.
Na środku, tuż powyżej kępki kosówki widać Sedlo Medziholie.
Puchaty śnieg kryje pod sobą liczne pułapki dlatego wolimy iść wydeptaną ścieżką.
Frapuje nas tajemnicze zagłębienie w Stohu, kształtem przypominające...
Od czasu do czasu oglądamy się za siebie bo widoki zewsząd takie, że… „klękajcie narody”… Tu widać zejście ze Sten w kierunku południowego Grunia.
Zbliżywszy się do Stohowego Sedla spotykamy wielkiego czarnego psa. Wkrótce zjawiają się jego opiekunowie. Pies jest bardzo przyjacielsko nastawiony a przede wszystkim troszczy się o swoich towarzyszy biegając od jednego do drugiego jakby sprawdzając czy z nimi wszystko w porządku. Para młodych ludzi wędruje w lekkim oddaleniu od siebie, zatem pies biega w te i we wte.
Szeroka panorama na zachód obejmuje Kraviarskie, Żitne, Baraniarki, Sokolie, Boboty
To mielismy usunąć, ale w końcu to przecież jest całkiem ładne zdjęcie. Nieprawdaż?
Stohowe Sedlo
Rozsudziec widziany ze Stohowego Sedla
Wdrapując się na Stoh widzimy w tyle zejście z Południowego Grunia do Stohowego Sedla. „30 stopni nachylenia jak nic! Skoro tak, to podejście na Stoha ma jeszcze więcej!”- wyrokuje złowieszczo Dorotka.
Trawiaste, zachodnie zbocze Stoha pokonujemy w rakach, bo nie chce nam się ich odpinać na tym strasznym mrozie. Zatem zdarza się nam wlec za sobą kępki wyrwanej darni.
Przed nami kopuła Stoha. Ależ tu wieje!!!
Człapanie, człapanie, człapanie...
Malownicze widoki zatrzymują nas nader często. Ponadto wiatr wieje nam prosto w twarz. Wolno posuwamy się naprzód.
Urzekają nas te granatowo-beżowe widoczki subtelnie spowite mgiełką.
…Chleb, Hromowe, Steny, Południowy Gruń mamy już za sobą. Przed sobą wciąż mamy szczyt Stoha…
Tuż przed szczytem zmniejsza się nachylenie stoku ale wiatr nie ustaje, wzmaga się i niemiłosiernie chłoszcze nasze zmrożone twarze.
Zmierzający od strony Sedla Medziholie wędrowcy szybko przemykają przez szczyt i schodzą do Żobraka nie zatrzymując się ani na chwilkę. No nie do wiary, że tak można!!!
Panorama 180 stopni ze szczytu Stoha. Oj jak tu strasznie zimno!!! Cóż… na zmianę robimy zdjęcia bo ręce marzną w trymiga. A widoki stąd rzucają na kolana. Wkrótce zajdzie słońce.
Niezwykle imponująco prezentuje się stąd Rozsudziec.
W oddali, jak okiem sięgnąć, kopczyk za kopczykiem...
Po lewej góra jedyna w swoim rodzaju; Rozsudziec! Po prawej Ośnica i Strungowy Prislop.
Nasze ukochane Tatry i Babia Góra
Wejście na Ośnicę ze Strugowego Prislopu i po prawej Ośnica w całej krasie, świetlista a apetyczna niczym lody w karmelowej polewie!
Panorama od Krawiarskiego aż po sam Rozsudziec. Pejzaże zmieniają barwy.
Na pierwszym planie Dolina Bystrička, za nią Ośnica, Strungowy Prislop i Magura, zaś całkiem z tyłu Góry Choczańskie z charakterystyczną sylwetką Wielkiego Chocza oraz Tatry Zachodnie i Tatry Niżne. Na skraju, po lewej widać Babią Górę.
Zza szerokich pleców Stoha ostatnie promienie słońca ślizgają się po grzbiecie Rozsudźca.
I wreszcie wymarzony zachód słońca ze stoku Stoha.
Rozległy szczyt Ośnicy na tle Tatr kusi, oj kusi!!! Chyba już oboje wiemy dokąd wybierzemy się jutro!
Widziany z Sedla Medziholie Rozsudziec rozświetla róż zachodzącego słońca.
Schodzimy do Stefanowej, która tonie już w mroku a wkrótce zapadnie się w objęcia nocy. Schodzimy w świetle czołówek i gwiazd. Schodzimy i schodzimy… Taka to była ta nasza wyprawa, więcej schodzenia niż podchodzenia! I to jeszcze ile!!! Ano 1511 metrów!
PS. Następnego dnia poniosło nas na Ośnicę :-)
Podziel się z innymi swoją opinią...

  o nas   ciekawe strony   inne blogi o górach   napisz do nas   strona główna   newsletter