Żeby było sprawiedliwie
licencja:

Antoś wrócił dziś ze szkoły bardzo zły.
- Pani jest niesprawiedliwa! - powiedział do mamy i rzucił tornister w kąt. - Nie lubię szkoły!
Mama przerwała gotowanie obiadu i usiadła obok Antka.
- Co się wydarzyło, synku? - zapytała. Antoś siedział nachmurzony z zaciśniętymi ustami.
- Pani jest zła!
- Pani jest zła? - zdziwiła się mama - A co zrobiła?
- Pozwala Stasiowi dłużej rysować a potem mu daje lepsze oceny! - żalił się Antoś.
- Pokaż mi swój rysunek - poprosiła mama. Antoś ociągając się sięgnął po swoją teczkę z rysunkami. Podał mamie lekko zmięty rysunek. Mama przyjrzała się uważnie pracy Antosia.
- Hmmm… wydaje się być niedokończony - przyznała mama.
- Sama widzisz! Brakło mi czasu! A Staszek sobie jeszcze rysował długo! - Antoś czuł co raz bardziej, że pani jest niesprawiedliwa.
- Brakło Ci czasu… powtórzyła za Antkiem mama. – I cały czas rysowałeś?