Grzeczne dziewczynki
licencja:

Amelka ma 6 lat. Jej brat zachorowała na ospę i dzisiaj poszedł z mamą do lekarza. Amelka została pod opieką mamy Tosi. Mama Amelki poprosiła ją aby była grzeczna i nie sprawiała kłopotów.
- Pozjeżdżamy na sankach? - zapytała Amelkę Tosia.
Dziewczynka pokręciła przecząco głową.
- Szkoda - zmartwiła się szczerze Tosia - to pozjeżdżam sama.
I poszła zjeżdżać na sankach z górki. Piszczała przy tym radośnie, parę razy nawet spadła ze sanek i cała była ze śniegu.
Amelka niczym dystyngowana księżniczka stała wyprostowana jak struna w swoim ślicznym białym płaszczyku, białej czapeczce, równie bieluchnym szaliku i białych, puchatych rękawiczkach.
- Ulepimy bałwana? - zaproponowała Amelce Tosia. Jednak i tym razem dziewczynka odmówiła. Trudno. Tosia i jej mama same ulepiły bałwana.
- Pokarmimy łabędzie? - spytała Tosia Amelkę.
Tego było już dla Amelki za wiele.
- Nie! - mruknęła - Nie chcę ani zjeżdżać na sankach, ani lepić bałwana, ani karmić tych głupich ptaków!!!
- Acha… - odpowiedziała zdumiona Tosia. - To co chcesz robić? - nie rezygnowała.
Ale Amelka nie wiedziała co chciała robić. Była po prostu bardzo grzeczną dziewczynką a jej zdaniem grzeczne dziewczynki po prostu są, a nie robią coś.