Matylda, Motylowa Księżniczka z ulicy Różanej
licencja:

- Pójdę tam natychmiast i porozmawiam z … No właśnie kto tam mieszka?- spytał tata.
-Widuję tam tylko pewną panią, czasem przyjeżdżają tam jakieś samochody ale w ogóle nic nie widać bo dom otacza bardzo wysoki parkan - zastanawiała się mama.
- Nie ważne, ktokolwiek tam mieszka nikomu nie wolno robić zdjęć naszym dzieciom bez naszej zgody! - zawyrokował tata Tosi.- Idę!
I poszedł. Tosia, Franio i mama Tosi wyglądali przez okno gdy tata Tosi zbliżył się furtki podejrzanego domu. Tata zauważył, że cała trójka obserwuje go przez okno więc pomachał im zanim nacisnął guziczek domofonu. I zniknął.
- O rany! - westchnął Franio. - A może zadzwońmy na policję?
- Hmmm… - zamyśliła się mama Tosi - Tata jest silny i mądry, da sobie radę. - Uspokoiła obawy Frania.
- I ma czarny pas judoki - dodała z dumą Tosia. - Ale jak nie wróci za chwilkę to zadzwonimy, dobrze?
- Dobrze - zgodziła się mama Tosi, co bardzo uspokoiło Frania i Tosię.
Cała trójka stała jednak nadal przy oknie.
-O! Zobacz! – zauważyła Tosia - Ten aparat jest tam cały czas!
- Ale już się nie rusza! - dodał Franio.
Dzieci niecierpliwie czekały na powrót taty. A tata nie wracał i nie wracał. I ciągle go nie było.