Dziadek potrzebny od zaraz
licencja:

- Też uważam, że to zły pomysł - zabrała głos mama.
- Dajmy mu szansę - poprosił smutnym głosem Jasio.
- Przecież on z nikim nie rozmawia, ma zawsze zamkniętą furtkę. Jak chcesz go zaadoptować? - zapytała mamusia.
- Może napiszmy do niego list? - nieśmiało zaproponował Jaś.
- List? - powtórzył tata jak echo.
- List! - zawołała mama - doskonały pomysł!
I Jasio z rodzicami napisali do Pana Ludwika list.
Jasio poprosił aby jeszcze tego samego dnia zanieśli go na pocztę, tak bardzo się niecierpliwił. A potem czekał.
Czekał Jaś, czekała mama, czekał tato. I nic. Pan Ludwik ani nie odpisywał, ani nie odpowiadał na żadne dzień dobry i chyba stał się jeszcze bardziej ponury i zasępiony niż zwykle. Jasio zawsze gdy mijał dom pana Ludwika był bardzo , bardzo smutny. Ale wciąż wierzył, że uda się go adoptować. Mamusia i tatuś znaleźli nawet innego dziadka, mieszkał nawet całkiem blisko i nawet miły był… ale on miał już wnuka i dwie wnuczki. Jasio nadal marzył o dziadku Ludwiku.

Minęło kilka miesięcy. Minęły nawet Święta Bożego Narodzenia, przyszła wiosna.
I pewnego słonecznego dnia do Jasia pan listonosz przyniósł list. To był list od Pana Ludwika.