„Drogi Jasiu - czytała mama - Stary już jestem i pewnie niedługo umrę.” - W tym miejscu tata chrząknął.
- No, czytaj , czytaj! - ponaglał Jaś.
„Ale skoro przeżyłem zimę to pewnie pożyję jeszcze kilka miesięcy. Jeśli jeszcze nadal chcesz mnie za dziadka, to mogę nim być. Kupiłem sobie na tę okazję aparat do ucha, żeby móc Cię słyszeć. Jeśli chcesz przyjdź do mnie ale razem z rodzicami, bo chcę ich poznać - Twój dziadek Ludwik.”
Mama skończyła czytać ale nikt nadal się nie odzywał. Wszyscy byli bardzo wzruszeni.
- Bo on jest głuchy? Dlatego nie odpowiadał nam dzień dobry! - odkrył Jaś. I zaraz potem uroczyście oświadczył - Mam dziadka! Mam dziadka Ludwika.
Pan Ludwik nie umarł wcale szybko, nadal żyje i wszystko wskazuje na to, że żyć będzie jeszcze długo, długo. I jest najcudowniejszym na świecie dziadkiem - tak twierdzi Jaś i rodzice się z jego opinią zgadzają.
- Dobrze, że daliśmy mu szansę - powiedział któregoś wieczora Jaś zasypiając.
- I sobie - dodała cicho mama czule całując Jasia w czółko.