Następnego dnia Jasio obudził się wcześniej niż zwykle. Mama i tata spali jeszcze.
W całym domu było bardzo cicho, nawet koty nie mruczały. Jaś przypomniał sobie, że przecież na ulicy Różanej mieszkał jednak taki niczyj dziadek. Jak mógł o nim zapomnieć! Pewnie dlatego, że wszyscy uważali pana Ludwika za zgorzkniałego i złośliwego dziwaka, który nikogo nie lubił i nikomu nawet nie odpowiadał dzień dobry. A jak jakiemuś dziecku piłka wpadła do ogrodu Pana Ludwika to już koniec, trzeba było o niej zapomnieć. Pan Ludwik wyrzucał je do kosza na śmieci i strasznie marszczył przy tym brwi. Jasio nawet trochę bał się Pana Ludwika ale teraz pomyślał, że to idealny kandydat na dziadka. Jaś wiedział na pewno, że ten dziadek jest niczyi, bo nikt nigdy go nie odwiedzał ani on nigdy do nikogo nie chodził.
W sercu Jasia zagościła radość. Był pewien, że jego rodzice też się ucieszą.
Ale nie ucieszyli się a mama to nawet wpadła w panikę.
- Co? Pan Ludwik? Nigdy w życiu! - zawołała - On nie lubi dzieci! On nikogo nie lubi!
- To wspaniale! - ucieszył się Jaś - Będzie wspaniałym dziadkiem!
- Wspaniale? Wspaniały? - tata wyglądał na szczerze zdziwionego i wtedy przypomniał sobie, że tak samo zachowywał się Jaś kiedy mieszkał jeszcze w domu dziecka.
Zrozumiał o co chodzi Jasiowi.
- Synku, pan Ludwik jest dorosły, od co najmniej pół wieku nie jest dzieckiem i pewnie w ogóle nie pamięta jak to jest być dzieckiem - tata nadal nie był przekonany.