Fotorelacja

strona głównaprzez drogi i bezdrożarelacjeNie taki znów wysoki...



Šlachtovsky Vrch
(899 m n.p.m.)
Pieniny

49°23′36″N
20°30′49″E






Nie taki znów wysoki
ten Wysoki Wierch

(12 październik 2014)

Zaprosiliśmy mojego tatę na niedzielny spacer w górach. Jest ciepły i słoneczny dzień lecz w powietrzu czuć już jesień. Cieszymy się, że zdecydowaliśmy się na tę wycieczkę, choć wcale tak ciekawie się nie zapowiadało. Poranne mgły zasnuły cały świat i trudno było nam uwierzyć, że pogoda może ulec tak korzystnej zmianie. Zaufaliśmy jednak prognostykom i oto jesteśmy w jednym z moich ulubionych miejsc.

Cel naszej dzisiejszej wędrówki znajduje się w Małych Pieninach nad doliną Leśnickiego Potoku. Ma zaledwie 899 m n.p.m. i kształt harmonijnej, bezleśnej kopuły ze wszystkich stron otoczonej łąkami. Dzięki temu rozciąga się z niego jedna z najpiękniejszych w Pieninach panoram, moim zdaniem ciekawsza nawet od tej, którą zachwyca Wysoka. Rozległa panorama przedstawia widok na Pieniny Właściwe z Pieninkami, Pieniny Spiskie, Gorce z Turbaczem i Lubaniem, Beskid Wyspowy z Modynią, oraz zachodnie rubieże Pasma Radziejowej Beskidu Sądeckiego i moje ukochane Tatry wraz z położoną przed nimi Magurą Spiską.

Z północnych zboczy Wysokiego Wierchu spływa potok Sztolnia. Pierwsze udokumentowane wzmianki o górze pochodzą z początku XIXw. Wówczas górę nazywano Rabsztyńskim Groniem lub Kogucim Wierchem zaś Łemkowie ze Szlachtowej nazywali ją Groniem a Słowacy mówili na niego Šlachtovsky Vrch.

Na otaczających szczyt łąkach odbywa się wypas kulturowy owiec. Dawniej były to tereny uprawowe, wysiedlonych w ramach Akcji Wisła Łemków ze wsi Szlachtowa. Przez Wysoki Wierch przebiega granica słowacko-polska. Decydujemy się rozpocząć naszą wędrówkę z Leśnickiej Przełęczy, bo przez cały czas będziemy mieli oko na Trzy Korony, które stąd prezentują się bardzo drapieżnie.

Wypatruję jesiennych kolorów ale spektakl dopiero się zaczyna, tylko nieliczne drzewa przebarwiły już liście, w pejzażu wciąż dominuje zieleń, gdzieniegdzie pojawiają się pomarańczowe i żółte klony, dęby w kolorze głębokiego burgundu i miodowe buki. Nasłonecznione Haligowce pyszniły się kolorami, tu nieco skromniej. Ciemna zieleń świerków na tle świeżej zieleni pastwisk wkrótce stanie się wspaniałym tłem dla liściastych drzew i krzewów.

Szybko spotykamy na swej drodze stado owiec. Owce zapamiętale skubią trawę i nic sobie nie robią z naszej obecności. Wdajemy się w rozmowę z pasterzem. Około sześćdziesięcioletni mężczyzna jest przyjaźnie usposobiony i chętnie opowiada nam o trudach swojej pracy. Dźwięczą dzwonki przytroczone do owczych szyi, koncertują świerszcze… błogo tu i przyjemnie. Szkoda by było aby las pochłonął te przestrzenie, cała nadzieja w owieczkach. Życzymy pasterzowi wszystkiego dobrego i mamy nadzieję, że za rok znów go spotkamy.

W schronisku pod Durbaszką w towarzystwie dostojnego Rudzielca zjadamy smakowite pierogi. Kot jest pieszczochem, pozwala się głaskać i czochrać, jest wdzięczny za zabawę i wyrozumiały wobec dzieci, które dość nieporadnie okazują mu czułość. Kiedy jednak w pobliżu pojawia się pies, duży i rdzawo rudy bokser o posępnym spojrzeniu, kot wzmaga czujność a po chwili, może na skutek spokojnego i opanowanego zachowania psa, znów zapada w drzemkę.

Sikorki lekceważą jak kota tak i psa, szczebiocząc latają miedzy igłami sosny i zajadają się nasionami z szyszek. Mogłabym tę niecodzienną zgraję obserwować jeszcze długo ale panowie ponaglają mnie do powrotu.

Wracamy. Widoczność nieco się poprawiła ale nadal nie widać choćby zarysu Tatr. Podobno rano widać je było jak na dłoni. Trudno. Może zimowa porą uda nam się pogapić z wierzchołka Wysokiego Wierchu na panoramę Tatr. Bo wrócimy tu na pewno, zawsze wracamy.

Przy szlaku znajdujemy kilka czubajek. Kanie, zwłaszcza nie wykształcone w pełni okazy, bardzo łatwo można pomylić ze śmiertelnie trującymi muchomorami: sromotnikowym i plamistym. Ja zawsze zwracam uwagę na trzy istotne szczegóły, które u kań muszą być. Są to: ruchomy, nie przyrośnięty pierścień na trzonku zaś na kapeluszu dachówkowato ułożone łuski, pomiędzy którymi prześwituje jaśniejsza skórka oraz brak pochewki u nasady trzonu. I niby tak łatwo odróżnić ją od wspomnianych muchomorów.

Ale cóż… jest niebywale podobna do czubajki czerwieniejącej a ta, według jednych uznawana jest za jadalną, a według drugich za trującą. Jednak gdy odłamiemy trzon kani czerwieniejącej to, w przeciwieństwie do kani czubajki, zgodnie z nazwą czerwienieje. Po sprawdzeniu czterech danych zrywam i zabieram spod rozłożystego świerka wszystkie kanie.

W tym roku mamy niebywałe szczęście do grzybów. Znajdujemy je wszędzie, nawet pod brzózkami w naszym ogrodzie.

Mniej więcej w połowie zejścia z Wysokiego Wierchu mijają nas dwaj jeźdźcy na ogromnych koniach. Oferują mi podwózkę ale… w przeciwną stronę. Dziękuję i idę w swoją stronę. Wkrótce dołącza do mnie Marek. Został nieco dłużej na szczycie przekonany, że chmury rozstąpią się i będzie mógł sfotografować zachodzące słońce. Słońce zaszło za chmury a potem wraz z nimi za horyzont. Ja zachodzę w głowę skąd u mojego męża tyle fotograficznej determinacji. Przecież jeszcze tu przyjedziemy, może nawet na wschód słońca? No ale co zachód to zachód, nie ma to jak złota godzina!

Do samochodu na Leśnickiej Przełęczy docieramy tuż przed zapadnięciem zmroku. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Tacie bardzo się tu podobało.

Dorota
Panoramy
Panorama Haligowskich Skał z drogi nr 543 w miejscowości Haligovce.
Od lewej: Rabštin, Šlachtovsky Vrch, Durbaszka, Wysokie Skałki i Kýčera.
Na żółtym szlaku z Leśnickiej Przełęczy na Wysoki Wierch - widok w kierunku północno-wschodnim.
Podejście pod Šlachtovsky Vrch - widok w stronę Leśnickiej Przełęczy. Po prawej Jarmuta a za nią Trzy Korony.
Od lewej: Durbaszka, Kiczera i Wysoki Wierch (ale nie ten na który zmierzamy - jak to nie tylko u Słowaków bywa, nazwy gór często się dublują***).
Na niebieskim szlaku przed Durbaszką - widok w kierunku północnym na Szlachtową i pasmo Radziejowej.
Na niebieskim szlaku przed Durbaszką - widok w stronę Leśnickiej Przełęczy.
Na niebieskim szlaku przed Durbaszką - widok w kierunku północno-zachodnim.
Na niebieskim szlaku przed Durbaszką - 180° panorama w kierunku północnym.
Šlachtovsky Vrch (Wysoki Wierch) - widok od strony Durbaszki.
Haligovske skalý i Šlachtovsky Vrch - widok od strony Durbaszki.
Panorama z Wysokiego Wierchu (Šlachtovsky) w kierunku zachodnim.
Panorama z zachodniego stoku Wysokiego Wierchu (Šlachtovsky) w kierunku zachodnim.
Panorama z zachodniego stoku Wysokiego Wierchu (Šlachtovsky) w kierunku zachodnim.
Na żółtym szlaku z Wysokiego Wierchu na Leśnicką Przełęcz - widok w kierunku zachodnim.

-----
*** W słowackiej części Pienin znajduje się szczyt nazwany Vysoky Vrch (805m n.p.m.), który może mylić się ze Šlachtovskym Vrchem (899m n.p.m.), nazywanym przez Polaków Wysokim Wierchem. Oba te szczyty dzieli odległość niespełna półtora kilometra.
Podziel się z innymi swoją opinią...

  o nas   ciekawe strony   inne blogi o górach   napisz do nas   strona główna   newsletter