Wielki Krywań w Małej Fatrze - 26 września 2009
Wraz z kilkudziesięcioosobową grupą, zorganizowaną przez Centrum Kultury i Sportu w Skawinie, przybywamy do Doliny Vratnej. Tu wsiadamy do kolejki linowej (7,5 euro), która wywozi na Snilovske sedlo (1524m npm). W niewielkich, nowoczesnych, sześcioosobowych wagonikach powoli wznosimy się w górę: Grażynka, Dorota, Teresa, Kasia i ja ...
Jesteśmy na pokrytej wysoką, suchą trawą, Snilowskiej Przełęczy. Nad nami świeci bardzo mocne jak na koniec września słońce. Wokół roztaczają się dalekie widoki: na przednim planie Hromowe, Steny i Południowy Gruń zza których wystaje skalisty wierzchołek Wielkiego Rozsutca i trawiasta łysina Stoha. Po drugiej stronie na wyciągnięcie ręki cel naszej wycieczki: Wielki Krywań...
Rozpoczynamy wedrówkę w stronę szczytu Wielkiego Krywania. Z każdą chwilą poszerzają się horyzonty. Na zdjęciu: zza grzbietu Południowego Grunia wyłania się skalisty szczyt Wielkiego Rozsutca (1609m npm)...
Snilowska Przełęcz już daleko w dole, a nasza grupa nieźle się rozciągnęła, na dodatek mieszając się ze Słowakami. Jesteśmy ze sobą dopiero od kilku godzin, więc słabo się znamy...
Chwilę później daleko na horyzoncie, za wierzchołkiem Hromovego dostrzegamy zarys Tatr. Ich ostre, skaliste wierzchołki przebijają powłokę chmur hardo wznosząc się ku niebu...
Nieco w prawo od Tatr i trochę bliżej nas rozpoznajemy Góry Choczańskie...
Góry Choczańskie (Chočské vrchy) tworzą pasmo o długości ok. 18 km. Poprzez Kwaczańską Dolinę graniczą z Tatrami Zachodnimi, a przez przełęcz Brestová z Wielką Fatrą. W skład pasma wchodzą trzy duże masywy: Wielkiego Chocza, Sielnickich Wierchów i grupy Prosiecznego. Od kilkunastu lat trwają prace zmierzające do utworzenia na tym terenie Parku Narodowego Gór Choczańskich.
Tuż przed szczytem. Panorama z Wielkiego Krywania w kierunku wschodnim.
Na Wielkim Krywaniu. Panorama w kierunku południowym.
Mały Krywań (1671m npm) i Przełęcz Bublen - widok z wierzchołka Wielkiego Krywania (1708m npm).
Zdobywcy Wielkiego Krywania. Na fotografii od prawej: Teresa, Dorota, ja i Grażyna. Brakuje Kasi dzięki której powstało to zdjęcie...
"Głodnemu chleb na myśli", mówi przysłowie, więc po wyczerpującym zdobywaniu Wielkiego Krywania (w tle) wleczemy się w stronę Chleba...
Nie wszyscy są równo zmęczeni. Jak widać na zdjęciu, dziewczyny rozpierała energia, więc postanowiły zatańczyć parę rewiowych kawałków ...
Widok z Hromovego na Wielki Chocz.
Niektórzy to mają dobrze!

Zamiast nosić plecaki, sami wedrują w plecaku :-)
Dodam jeszcze, że w ostatnich latach taki widok nie jest już rzadkością. Nosidełka takie można dziś nabyć w wielu sportowych sklepach,
np. tutaj: Są stosunkowo niedrogie i lekkie.

Takich rodziców życzę każdemu!
Znów rzucamy tęskne spojrzenia w stronę Wielkiego Chocza i snujemy plany jego rychłego zdobycia...
180° panorama z Południowego Grunia. W centrum kadru Stoh a za nim z lewej Wielki Rozsutec.
Z Południowego Grunia widok na wnętrze Doliny Vratnej...
Stromym i błotnistym zboczem schodzimy w strone Chaty na Gruni.
Uaaaaaaaaaaaaaaaaaaa...
Ale jazda!!!
Nachylenie stoku jest spore - co doskonale widać na zdjęciu - każdy więc przemieszcza się jak umie. Jedni idą, inni jadą, a jeszcze inni lecą na łeb, na szyję. W dole jest schronisko a w nim powinno być piwo...
Owszem, schronisko jest. Piwa też nie brakuje. Dookoła schroniska piękna, nisko skoszona łączka która zachęca do odpoczynku w promieniach popołudniowego słońca...
Zaś na łączce śliczne kwiecie: w małych kępkach, tu i ówdzie rosną okazałe zimowity jesienne, potocznie nazywane ziemowitami. Choć kwiat ten łudząco podobny jest do krokusa, nie jest z nim w żaden sposób spokrewniony. Na dodatek jest rośliną silnie trującą, zarówno dla ludzi jak i zwierząt. Wyjątkiem są jedynie owce i kozy, które mogą spożywać tę roślinę, jednak po spożyciu ich mleko pozostaje nadal trujące.
W Polsce zimowit jesienny jest gatunkiem objęty ścisłą ochroną gatunkową gdyż zagrożony jest wyginięciem.
Jesienna łąka wabi nas kolorami lata. Na zdjęciu: jastrzębiec sabaudzki...
Godzinny popas przeznaczam na poszukiwanie ciekawych okazów flory i fauny. Niestety większość zwierząt trzyma się od nas z daleka; towarzystwa dotrzymuje nam jedynie maleńki żuczek...
Jeszcze jeden piękny okaz jastrzębca...
I prześwietlone na wskroś zimowity...
Czas wspólnej wędrówki dobiegł końca. Na parkingu przy Chacie Vratna czekał na nas firmowy autobus który powiózł Grażynę, Teresę i mnie do Krakowa. Tutaj też pożegnaliśmy Dorotę i Kasię, które powróciły własnym środkiem transportu.
W Terchovej u wylotu Doliny Vratnej zobaczyliśmy jeszcze ponadnaturalną, wykonaną z nierdzewnewj stali statuę Juraja Jánošíka, który właśnie w tym mieście 25 stycznia 1688 roku przyszedł na świat...
Żegnam i zapraszam za pewien czas na kolejną, mam nadzieję, że równie udaną wycieczkę...

Podziel się z innymi swoją opinią...