Belianské Tatry - 16 sierpnia 2009
Zbliża się godzina szósta, kiedy oczom naszym po raz pierwszy ukazują się oświetlone wschodzącym słońcem wierzchołki Płaczliwej Skały, Hawrania i Murania. Dorota natychmiast zatrzymuje samochód na poboczu. Wobec takiego krajobrazu nie można przejechać obojętnie! Wysiadamy z auta a migawki aparatów trzaskają zaciekle...
Rześki chłód poranka oblewa nasze ciała. Szumiacy obok szlaku strumień dodatkowo potęguje uczucie chłodu. Lubię chłód; choć Grażynka sugeruje, że powinno być mi zimno to wmawiam sobie że jest nieźle. I to z pozytywnym skutkiem.
Mijamy skąpaną w porannym słońcu polankę nad którą unoszą się setki dopiero co przebudzonych owadów.
W pobliskim lesie koncertuje kos...
Skręcając w lewo przekraczamy mostek na Bielskim Potoku; tu rozpoczyna się ścieżka dydaktyczna "Mąkowa Dolina". Dokładnie nad dachem stojącej na Mąkowej Polanie ślicznej drewnianej chatki, rozpościera się Szeroka Przełęcz (1826m npm). To pierwszy z naszych dzisiejszych celów. Chwilę później za symboliczną cenę kupujemy bilety wstępu na ścieżkę dydaktyczną. W zamian otrzymujemy pocztówki...
Raźnie wkraczamy w rzadki las. Nieśmiałe słońce przebija się przez korony świerków i jodeł. Pachnie igliwiem, wilgocią i butwiejącym drewnem. Nie trzeba się nawet zbytnio wysilać, by spomiędzy gąszcza paproci wyłowić wzrokiem dziesiątki grzybów. W większości tylko ozdobnych.
Potok, który przez jakiś czas nas prowadził, nagle gdzieś się zawieruszył - pozostało tylko jego suche i kamieniste koryto. Zapanowała miękka cisza, zakłócana tylko szuraniem buciorów i naszymi przyśpieszonymi oddechami...
Wychodzimy z lasu a szlak coraz zuchwalej wznosi się ku górze. Na jego zakręcie, dysząc ciężko przysiadamy na zwalonym pniu. Wokół kwitną dziesiątki ostróżek, kiprzyc i miłosny górskiej. W ciągu spędzonego w tym miejscu kwadransa, mija nas zaledwie kilka osób - wszyscy idą w górę.
Wybornie smakuje tu kawa...
Zajęci mozolnym stawianiem stóp na coraz to stromiej położonych kamieniach nie ogladamy się za siebie. Odwracamy się dopiero kiedy szlak ostro skręca w lewo. Przed nami na horyzoncie dostrzegamy Pieniny z przebłyskującym w bocznym słońcu masywem Trzech Koron. Przed nimi nad korytem Dunajca snują się resztki porannych mgieł. Słońce praży już mocno, więc pada komenda: "czapki włóż"! Gdzieś w tej okolicy wyślizgana, wapienna skała zaopatrzona została w dwa kawałki łańcucha...
Wierzbówka kiprzyca (Chamaenerion angustifolium)– gatunek należący do rodziny wiesiołkowatych (Onagraceae). W Polsce jest rośliną pospolitą zarówno na niżu, jak i w górach, gdzie nierzadko tworzy geste, czasem jednogatunkowe łany. Ciekawostką jest fakt, że choć kiprzyca nie jest trująca (dawniej górale przyrządzali z niej namiastkę herbaty) to zwierzęta jej nie jedzą...
Choć góry są wielkie to warto czasem spojrzeć na nie z bliska. Dostrzec można wtedy cudowny świat kwiatów, traw, owadów... W świecie tym toczy się walka o przetrwanie, która w tym niesprzyjającym, zimnym, górskim klimacie jest wyjątkowo zacięta i dramatyczna. Tutaj na kwiatostanie miłosny górskiej przysiadła uskrzydlona mrówka - być może zastanawia się właśnie, czy to dobre miejsce do założenia nowego mrowiska...
Minęliśmy właśnie Głośną Skałę.
Odwracamy się w tył i przed nami ponad łanami starca gajowego i miłosny górskiej otwiera się rozległa panorama Magury Spiskiej. W dole wyraźnie widać zabudowania Zdziaru skąd przed trzema godzinami wyruszyliśmy na szlak. Tuż obok delikatnie sączy się strumyk, a nad nim - choć jest właśnie połowa sierpnia - kwitną kaczeńce i pierwiosnki. Witaj wiosno! ..
Od Szerokiej Przełęczy dzieli nas co najwyżej godzina drogi ale wokół tyle pieknych kwiatów, że nie bardzo potrafię się pośpieszyć...
Panorama z przełęczy w kierunku południowym zadziwia każdego. To już zupełnie inne góry. Otulone chmurami szczyty Łomnicy, Durnego i Kieżmarskiego Szczytu budzą zrozumiały respekt...
Widoczne dokładnie w centrum kadru Rysy, z tej perspektywy wyglądają zupełnie inaczej...
Na Szerokiej Przełęczy wdajemy się w dyskusję z sympatycznym Słowakiem, który objaśnia nam położenie poszczególnych szczytów. Bardzo chwali nasze, polskie Tatry jako zdecydowanie ładniejsze od własnych. Z pasją opowiada o swoich tatrzańskich wędrówkach. Atmosfera jest bardzo miła do czasu, kiedy z ust Grażynki pada określenie "nasze Rysy". Tu Słowak rzuca się do walki, jak lew broniąc swego stanowiska: "nie wasze Rysy, tylko nasze Rysy! Wasze są o pięć metrów niższe - prawdziwe Rysy są nasze!" O mały włos nie dochodzi do międzynarodowej awantury...
Opuszczamy Szeroką Przełęcz i kierujemy się w stronę Przełęczy pod Kopą (1750m npm). Po drodze stajemy co parę chwil i odwracając się wstecz, podziwiamy piękną sylwetkę oddalającej się Płaczliwej Skały...
Szlak którym podążamy trawersuje południowe zbocze Szalonego Wierchu. Patrząc na południe, ponad zieloną Doliną Zadnich Koperszadów pyszni się masywna bryła Jagnięcego Szczytu. Chmury uniosły się ku górze odsłaniając wierzchołki Kieżmarskiego, Łomnicy, Durnego, Kołowego, Lodowego. Choć znajdujemy się na wysokości zaledwie 1900m npm, to panorama jest zachwycająca...
Koniczyna brunatna (Trifolium badium) – jest rosliną z rodziny bobowatych. W Polsce występuje wyłącznie w Tatrach, za to dość często. Jest hemikryptofitem (rośliny, których pączki, za pomocą których roślina odnawia się, znajdują się tuż przy powierzchni ziemi) - dzięki temu jest w stanie przetrwać srogą tatrzańską zimę. Jak wszystkie gatunki koniczyny jest rośliną o bardzo dużych wartościach odżywczych dla zwierząt, i stanowi ulubiony pokarm kozic i świstaków...
Im bardziej oddalamy się od Szerokiej Przełęczy, tym bardziej staje się widoczna Hawrań. Ta najwieksza skała Tatr Bielskich, mierząca 2152m npm ma bardzo charakterystyczny, łatwo rozpoznawalny z każdej strony, kształt piramidy. Rzucamy tęskne spojrzenia na oddalające się białe, wapienne skały Tatr Bielskich...
Ostróżka tatrzańska (Delphinium oxysepalum) – jest rośliną wieloletnią, należącą do rodziny jaskrowatych (Ranunculaceae). Jest endemitem zachodniokarpackim. Jedynymi miejscami na świecie, gdzie rośnie dziko to: Tatry, Tatry Niżne, Chocz, Mała Fatra. Roślina rzadka i trująca. Zwykle tak bywa, że to co piękne i kuszące, okazuje się szkodliwe...
Dolina Zadnich Koperszadów jest największym wschodnim odgałęzieniem Doliny Jaworowej. Ciągnie się na długości ponad pięciu kilometrów, od Polany pod Muraniem aż pod Przełęcz pod Kopą, rozdzielając Tatry Bielskie od Tatr Wysokich. Nazwa Koperszady jest związana z prowadzonym na obszarze doliny kopalnictwem rud miedzi. Teren ten nazywano po niemiecku: Kupferschächte (szyby miedzi). Z tego powstały polskie Koperszady i słowackie Koperšády (obecnie Meďodoly)....
Wreszcie osiągamy Szalony Przechód czyli Vyšné Kopské sedlo (1934m npm). Od lewej: Murań, Hawrań, Płaczliwa Skała, Szeroka Przełęcz i Szalony Wierch. Stąd doskonale widać naszą dotychczasową trasę wędrówki...
Spalone słońcem, wapienne skały Tatr Bielskich znakomicie kontrastują z zieloną czeluścią Doliny Zadnich Koperszadów. W centralnej części kadru, na odległym planie, dostrzec można potężny masyw Koziego Wierchu, Wołoszyna i Koszystej. A jeszcze dalej nasze Zakopane...
Południowozachodnie zbocza Przednich Jatek porośnięte są prawdopodobnie szczawiórem alpejskim - stąd może pochodzić ich rdzawe zabarwienie...
Dolina Przednich Koperszadów (słow. Predné Meďodoly) – jest północnym odgałęzieniem Doliny Kieżmarskiej; położona jest na południowych zboczach wschodniej części Tatr Bielskich, a jej dnem przebiega granica pomiędzy Tatrami Wysokimi a Tatrami Bielskimi. Dolina rozciąga się od Szalonego Wierchu przez Bielskie Jatki po Bujaczy Wierch. Dolina ta, mimo że zaliczana jest do systemu dolin Tatr Wysokich, krajobrazowo i geologicznie należy do Tatr Bielskich. Spomiędzy łagodnych, porośniętych trawą zboczy sterczą białe turnie wapiennych skał. Dnem doliny płynie Potok spod Kopy, wypływający spod Przełęczy pod Kopą. Dolina ta zasadniczo różni się od Zadnich Koperszadów - jest prawie wcale nie zalesiona - pokrywają ją tylko duże połacie kosodrzewiny.
My tymczasem zmierzamy w stronę Wyżniej Przełęczy pod Kopą...
Za nami kolejna zdobycz: Przełęcz pod Kopą (1750m npm) czyli Kopské sedlo. Tutaj w prawo odchodzi niebieski szlak wiodący do Doliny Jaworowej. Początkowo mieliśmy schodzić tym szlakiem, ale dość wczesna godzina i piękna aura skłoniły nas do zmiany planów. Teraz naszym celem będzie Wielki Biały Staw, w Dolinie Białych Stawów. Nie mówimy też ostatniego słowa, pozostawiając otwartą kwestię drogi powrotnej. Jak to mawiają Rosjanie: uwidim - zobaczym...
Kwadrans później stajemy na Wyżniej Przełęczy pod Kopą (1778m npm). Tutaj jest już tłoczno - może nie tak jak pod Giewontem, ale jak na słowackie Tatry to i tak sporo. Po raz ostatni tego dnia spoglądamy na cały łańcuch Tatr Bielskich i zaczynamy zejście w dół, gdzie w słońcu lśni czarna tafla Wielkiego Białego Stawu. Położony jest on na wysokości 1613m npm. a jego głębokość waha się w okolicach jednego metra. Nad jego północno-wschodnim brzegiem, w latach 1942-1974 znajdowało się schronisko Kežmarská chata. W 1974 zniszczył je pożar; schroniska nie odbudowano...
Jest godzina czternasta kiedy stajemy na rozstaju szlaków przy Białym Stawie. Choć roztacza się tu śliczna panorama, to tłum ludzi nie zachęca do pozostania. Podejmujemy wspólną decyzję o skierowaniu się czerwonym szlakiem do Schroniska nad Zielonym Stawem Kieżmarskim. Przed nami pół godziny drogi nieco zalesionym terenem - szansa na schronienie się przed solidnie przypiekającym słońcem...
Po kilku minutach oczom naszym ukazuje się Stręgacznik czyli Trójkatny Staw (Trojrohe pleso) - drugi pod względem wielkości ze stawów znajdujących się w Dolinie Białych Stawów Kieżmarskich...
Stręgacznik ma 85 m długości i 70 m szerokości oraz 1,2m głębokości, a jego powierzchnia z roku na rok zmniejsza się wskutek postępującego zatorfienia. Jego brzegi to torfowisko z mchami i dość obficie występującymi wełniankami...
Szlak prowadzi brzegiem nieznacznie się wznosząc. Trójkątny kształt stawu sprawia, że z każdą chwilą przybiera on nieco inny wygląd. Również lustro wody zmienia swój kolor...
Idąc dalej, wśród gęstej kosówki poprzetykanej z rzadka jarzębiną, świerkiem i limbą, zbliżamy się do skalnej ściany Kieżmarskiego Szczytu. Coraz większa ilość spotykanych turystów świadczy o tym, że schronisko już niedaleko. Słychać tu nie tylko polski i słowacki język...
Do widoku rowerzystów z mozołem pchających swoje pojazdy po kamienistym szlaku, już zdążyliśmy się trochę przyzwyczaić, ale ten widok wprawił nas w osłupienie - czyżby ekipa filmowa kręciła tu western w europejskim stylu?
-Fajne macie rumaki; dokąd chłopaki jedziecie? - zagaduje do nich Grażynka
-Testujemy nowe motorki - słyszymy w odpowiedzi...
Docieramy do schroniska. Zielony Staw Kieżmarski otaczają majestatyczne, dzikie, skaliste turnie. Po Tatrach Bielskich pozostało już tylko wspomnienie...
Jastrzębia Turnia opadająca skalistym urwiskiem ku Zielonemu Stawowi budzi zachwyt i skojarzenie z podobnie położonym Mnichem nad Morskim Okiem. W schronisku zastajemy sporo ludzi i gwar drażni nasze uszy, ale postanawiamy zjeść tu posiłek. Nie jest tanio ale bardzo smacznie. Złocisty napój z białą pianką stawia nas na nogi ale też rozleniwia - spędzamy tu aż półtorej godziny...
Zielony Staw Kieżmarski (Zelené pleso Kežmarské) położony jest na wysokości 1545m npm, a jego głębokość nie przekracza 4,5m. Dzięki niewielkiej głębokości oraz tem, że jego brzegi porośnięte są bujną roślinnością zyskuje piękny szmaragdowy kolor. W przedniej części stawu, w jego najwęższym miejscu przerzucono kładkę. Wiedzie tędy szlak na m/in. na Rakuską Czubę...
Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim (Chata pri Zelenom Plese, dawniej zwane Brnčalova chata) powstało w 1897 roku. Posiada 56 miejsc noclegowych w pokojach dwu-, cztero- i sześcioosobowych oraz jednym dwunastoosobowym. Wspólne łazienki po jednej na każdym piętrze i duża restauracja ze smacznym jedzeniem. W piwnicach obiektu znajduje się pub. Prowadzą do niego trzy znakowane szlaki turystyczne: czerwony ze Skalnatej Chaty pod Łomnicą, żółty rozpoczynający się przy Drodze Wolności między Kieżmarskimi Żłobami i Matlarami oraz czerwony od Wielkiego Białego Stawu, którym tutaj dotarliśmy...
CICHE, MISTYCZNE TATRY...


Ciche, mistyczne Tatry, owe wieczne głusze
zimowych, śnieżnych pustyń, owe zapadliska,
niedostępne wśród złomów, gdzie jeden się wciska
mrok i gdzie wicher końcem swych skrzydeł uderza
z głuchym jękiem, jak końskie na polu kopyto,
uderzające w zbroję martwego rycerza:
ty, pustko, w siebie wołasz błędną ludzką duszę...

O Tatry! Jakże drogą jest wasza martwota!
Ten chram, kędy ofiarę niezmiernemu Bogu
odprawia wiatr u skały lodowej ołtarza,
a tej mszy słucha turni zwieszonych milczący
tłum i białego lasu przepastna ciemnota,
i kędyś uczepiony na szczytowym rogu
blask wschodzącego słońca, co lody rozżarza,
na kształt lampy ofiarnej, u stropu wiszącej!...

Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Panorama nad Zielonym Stawem Kieżmarskim (od lewej): Durny Szczyt, w głębi Baranie Rogi, Czarny Szczyt, w głębi Kołowy Szczyt, Jastrzębia Wieża, w głębi Jagnięcy Szczyt, Kozia Turnia oraz (na prawym skraju) Jatki...
Zadnie Jatki i Bujaczy Wierch widziane znad Zielonego Stawu Kieżmarskiego...
Fotografując panoramę nad Zielonym Plesem w pewnym momencie gdzieś w głębi Dzikiej Doliny dostrzegłem świetliste zjawisko. Nie była to zwykła dziura w chmurach; postać stała pośrodku doliny, ramionami wyraźnie przesłaniając skały Baranich Rogów. Znikła też w dziwny sposób: stopniowo ciemniała i zlewała się z tłem, a dziura w chmurach pozostała jeszcze długo na niebie...
Popołudniowe słońce skryło się już za skalnymi grzbietami a my opuszczamy to magiczne miejsce. Żółtym szlakiem, wzdłuż Kieżmarskiej Białej Wody podążąmy w stronę Drogi Wolności. Przed nami trzy godziny marszu. Turystów jest jakby trochę mniej. Żegnamy tonący w chmurach Durny Szczyt i pustą Dziką Dolinę...
Zbliża się dziewiętnasta kiedy docieramy do asfaltówki. Za Kieżmarskim Szczytem i Łomnicą właśnie schowało się słońce. Tatry żegnają nas promiennym uśmiechem - my zaś ustalamy, że już za dwa tygodnie wrócimy znów w to miejsce. Jagnięcy Szczyt wabi nas ku sobie...
Kieżmarski założył juz nocna szlafmycę - znak że dzień juz sie kończy a delikatny wiatr śpiewa poezje w gałęziach niebotycznej jodły.
Góry, ach te góry! Czym by bez nich był ten świat....
To już koniec naszej wędrówki: autobus dowiózł nas do Żdzaru.
Ostatnie promienie słońca głaszczą Hawrań. Rozstania nadszedł już czas...

Podziel się z innymi swoją opinią...