Fotorelacja

strona głównaprzez drogi i bezdrożarelacjeSulowskie Skały



KAČKA (822 m n.p.m.)
Góry Strażowskie

49°09′30″N    18°36′22″E






Słońce i mgła
czyli o tym jak nas oczarowały Sulowskie Skały

Dzień drugi

Budzę się o 4 rano. Jest mi zimno więc zakładam polar i śpimy tak aż do siódmej. Nieopodal nas zaparkowali samochód Słowacy, oni śpią w namiocie rozbitym obok auta. Ciekawe czy im też tak dokuczyła wilgoć? Guzdrzemy się rano jak w muchy smole i tracimy cenny czas. Trudno nam uwierzyć w inwersję. Wszystko spowiła gęsta i zimna mgła. Po obfitym śniadaniu, kilka minut po ósmej znów stajemy na szlaku, tym razem idziemy niebieskim do przełęczy Rohačskie Siedlo (692 m n.p.m.).

Jeszcze będąc na łące przekonujemy się jak wielki popełniliśmy błąd ślamazarząc się rano i kokosząc. Gęste szale mgieł wiją się niczym białe wstążki między warkoczami złoto-bursztynowych buków zaś szczyty sulowskich skał lśnią bielą w porannym słońcu. Jednak inwersja. Nie ma sensu czekać w dolinie aż opadną mgły zatem ze zdwojoną energią mkniemy poprzez las z utęsknieniem wypatrując w gąszczu drzew luk z widokiem na szczyty.

Kiedy wreszcie stajemy na pierwszej platformie widokowej już tylko resztki mgły snują się w dolinie. Widoki i tak zapierają dech w piersiach. Podczas gdy kilu fotografów zwija już swój sprzęt my robimy pierwsze zdjęcia. Nie ma czasu i szkoda energii na użalanie się. Cieszymy się z tego co nam zostało. Dopiero potem robimy sobie rachunek sumienia i postanawiamy nigdy więcej nie trwonić poranka. Szybko zostajemy na szlaku sami. Przezorni fotografowie opuścili już swoje stanowiska zaś zwykli turyści nie zdążyli jeszcze wejść na szlak. Kontemplując leśną ciszę podążamy szlakiem zielonym na wierzchołek Bosmanicy, Kački (822 m n.p.m.), aż do przełęczy Patuch (621 m n.p.m.). Las porastają głównie buki, klony i jarzębiny zatem wędrując granią to w dół, to w górę, wciąż zachwycamy się jesienną scenerią rozrzuconych po stoku skał i skałek.

Powoli nasza jesienna wycieczka dobiega końca.

Przepaścistość skał w niektórych miejscach śmiało może konkurować z wieloma tatrzańskimi graniami. Nie przypadkiem przecież wspinał się tu także Krzysztof Wielicki, jeden z największych polskich himalaistów. Zarówno wczoraj jak i dziś obserwowaliśmy wiele takich wspinaczek. Szara biel sulovskich zlepieńców zawładnęła naszą wyobraźnią.

Przyjedziemy tu zimą. Na pewno przyjedziemy!!! Wiosną też!

Oto odkryliśmy nowe miejsce, do którego będziemy tęsknić. Żal nam wracać. Na pocieszenie znajdujemy na poboczu polnej drogi prawdziwy zagon maślaków. Grzyby jeden za drugim lądują w moim plecaku i czując ich przyjemny ciężar cieszę się na grzybową jajecznicę.

Szybko zapada zmrok a wraz z nim mgła wylewa się na doliny. Jutro znów będzie inwersja…

Codziennie dzieją się cuda.

Ależ się dużo tego dnia wydarzyło!!!



21 października 2012
pokaz slajdów

Lúka pod Hradlom.
Po prawej Brada (nasza wczorajsza zdobycz) a po lewej wzgórze zamkowe.

W okolicach Roháčskego sedla.
Po prawej Brada oraz Vyhlídky Kostol i Šarkania diera.
Wzgórze Zamkowe - widok z Roháčskego sedla.
Panorama Sulova z Roháčskego sedla.
W drodze na Kačke co pewien czas natrafiamy na przecinki i punkty widokowe z których jak na dłoni widać cały nasz wczorajszy szlak.
Na szczycie Kački (822 m n.p.m.) wpisujemy się do księgi pamiątkowej.
Trochę się zasiedzieliśmy i braknie nam czasu by dotrzeć na Sedlo Patuch. Zatem decydujemy się zejść na przełaj do Sulova. Kiedy wychodzimy z lasu stwierdzamy zgodnie: warto było!
Niskie, przedwieczorne słońce podsyca złotem i czerwienią sulowskie buki.
Przychodzi czas rozstania z tym bajkowym krajobrazem. Jakby na pożegnanie tuż obok drogi rośnie maślakowy zagajnik.
Podziel się z innymi swoją opinią...