Relacje z podróży

perforacja

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

perforacja
Rysując ryski bruk...

       Łotwa nie była naszym celem - daleka trasa docelowej podróży wymusiła przystanek po drodze: Ryga. W internecie niewiele jest informacji w jezyku polskim na temat tej stolicy więc jechaliśmy prawie w nieznane. Otuchy dodawał fakt, że kilkadziesiąt procent Łotyszów włada językiem rosyjskim. W Rydze mieliśmy mieć tylko jeden nocleg i jedno przedpołudnie przeznaczone na pobieżne poznanie starówki.

       Przyjechaliśmy do miasta w godzinach przedwieczornych, zmęczeni podróżą i nie mieliśmy już siły na wieczorny spacer - a szkoda, bo to miasto wieczorem musi być urocze. Nocleg mieliśmy w hotelu na obrzeżach miasta ale po jego północnej stronie więc już z okien autobusu była okazja troszkę zobaczyć; zwłaszcza nowego miasta. Ryga jest pięknie położona nad kilkoma odnogami rzeki Daugawy (Dźwiny) które tworzą specyficzną atmosferę miasta: estakady i mosty nad taflą wody są otoczone wieloma nowoczesnymi szklanymi budynkami ale gdzieniegdzie można jeszcze spotkać stare drewniane domy. Domy te mają charakterystyczny wygląd gdyż ich elewacje pokryte są poziomo ułożonymi niezbyt szerokimi drewnianymi listwami. Malowane na zielony , szary lub szerozielony kolor przypominają co nieco architekturę skandynawską. Trudno się dziwić - wszak do Skandynawi nie jest aż tak daleko.

       Rano zaczęło się zwiedzanie miasta - nie było zbyt wiele czasu, więc zapewne wiele pominęliśmy. Może to i dobrze, bo mamy przez to apetyt na kolejną tym razem dłuższą eskapadę . Starówka ryska zamknięta jest na stosunkowo niewielkiej przestrzeni a mimo to mieści w sobie drugie miasto! Tak, właśnie w obrębie ulic: Jana iela, Kaleju iela, Skarnu iela, Kalku iela znajduje się najstarsza część ryskiej starówki. Uliczki są tu tak wąskie, że nie ma mowy by wjechał tam samochód. Aut nie ma tez z innego - ekonomicznego względu: wjazd do obszaru Starego Miasta kosztuje około 5 łatów za godzinę - tylko bogaci mogą pozwolić sobie na taki luksus (1 łat to prawie 1,5 euro). Dzięki temu że nie widać aut może się wydawać że czas się zatrzymał i mamy nadal XVI wiek - pod warunkiem oczywiście, że nie spotkamy turysty z cyfrakiem w dłoni :-) Dlaczego tak wąskie uliczki? To proste - tereny wewnątrz murów obronnych były drogie więc każdy chciał budować dom w górę a nie na boki. Uliczki były budowane w ten sposób ze musiał się na niej zmiescić rycerz z kopią ustawiona w poprzek kierunku jazdy. Jesli kopia się nie mieściła - uszczuplano muru. Ciekawostką jest też to, że niektórzy właściciele kamieniczek wykorzystywali fakt że pomiar szerokości był prowadzony "z konia" więc drugą i trzecią kondygnację wysuwali nad ulicę. W kilku takich punktach można podać sobie dłonie nad ulicą. Mieszkańcy miasta nie byli aż tak biedni (było to wszak bogate miasto portowe) lecz po prostu skąpi. Skąpstwo ich przejawiało się jeszcze w jednej rzeczy. Otóż w mieście obowiązywał podatek od ilości okien - im kamienica miała więcej okien tym płaciła wyższą stawkę. Niektórzy żeby nie psuć wyglądu budynku zamurowywaniem okien, malowali ich imitacje na płaskiej elewacji. Proceder ten był powszechny a "udawane" okna z daleka do dziś są nie do odróżnienia od tych prawdziwych.

       Większość domów w tym mieście nie ma piwnic. Spowodowane jest to położeniem miasta - zbyt często dochodzi tam do powodzi więc jest to zrozumiałe. Inną ciekawostką test to, że prawie wszystkie kamienice na starówce mają na frontowej elewacji okno na poddaszu z wystającym na ulicę żurawiem. Tędy wciągano zapasy żywnosci na strych gdzie była przechowywana. Również tą drogą ewakuowali się mieszkańcy podczas powodzi.

       Będąc w tym mieście warto przespacerować się lub chociaż przejechać ulicą Elżbiety (Elizabetes iela). Ta długa ulica jest zabudowana uroczymi secesyjnymi kamienicami z jednej strony a z drugiej otoczona zielenią pięknych starych parków. W Rydze jest bardzo dużo zieleni. Niestety obecne władze miasta próbują tak zmieniać przepisy budowlane by na obrzeżach parków miejskich mogły powtawać nowe budynki. Wiadomo - niejedna wielka światowa firma załaci krocie by mieć swoją siedzibę 100 metrów od starówki. Na szczęście UNESCO jak dotąd skutecznie blokuje te zakusy.

       Na południe od Starego miasta położony jest Dworzec kolejowy a obok niego pięć okazałych hal przypominających hangary. To rzeczywiście hangary w których kiedyś stacjonowały sterowce. Gdy samoloty okazały się lepszym i bezpieczniejszym środkiem transportu hale te przeznaczono pod targowisko i taką funkcję pełnią do dnia dzisiejszego.

       Interesujący jest podział etniczny tego niewielkiego (2,3 mln mieszkańców) kraju: rdzenni Łotysze stanowią tylko około 60 procent ludności - pozostali to głównie ludność rosyjskojęzyczna która nie ma pełnego obywatelstwa tego kraju. Aby zdobyć takie obywatelstwo należy zdać państwowy egzamin ze znajomości języka, literatury i kultury tego kraju. I nie jest to formalnośc a rzeczywiście trudny egzamin (jednym z pytań w ubiegłym roku były kolory pasków na strojach ludowych w każdej z trzech historycznych prowincji Łotwy: Inflant, Kurlandii i Łatgalii).

       Na koniec jedna śmieszna anegdota. Przy placu Livu laukums stoją dwa okazałe budynki: Mała i Wielka Gildia. W Wielkiej Gildi miało siedzibę Zrzeszenie Kupców a w Małej - Zrzeszenie Rzemieslników. Obydwa te ugrupowania zawzięcie rywalizowały ze sobą o prymat pierwszeńtwa i ważności. Kupcy budowali swoją siedzibę szeroko i wysoko by pokazać jak bardzo są bogaci. Rzemieślnicy natomiast zbudowali gmach mniejszy i strzelisty a na dodatek... zrobili sobie ogródek między budynkiem a ulicą. Ogródek czyli coś co niczemu nie służy i nie przynosi pieniędzy przepełnił miarkę. Kilkadziesiąt lat później jeden z rzemieślników chciał za wszelką cenę zostać kupcem i wejśc do konkurencyjnego Stowarzyszenia. Pamiętając dawną obrazę z ogródkiem Stowarzyszenie Kupców odmawiało mu wielokrotnie twierdząc że nie jest wystarczająco majętny by dostąpić tego zaszczytu i stawiało wiele warunków nie do spełnienia. Wtedy ów rzemieślnik chcąc pokazać jak jest bogaty - kupił plac naprzeciw Wielkiej Gildy i wybudował tam okazały czterokondygnacyjny budynek a na jego dachu umiescił dwie wieżyczki zakończone figurkami kotów. Koty te miały sugestywnie uniesione w górę ogony i celowały wprost w okna Wielkiej Gildy. Kupcy poczuli się obrażeni i skierowali sprawę do sądu. Proces toczył się kilkanaście lat i został zakończony takim werdyktem: Wielka Gilda przyjmie rzemieślnika w swoje szeregi a ten odwróci koty głowami w stronę ich siedziby . Motyw tego kota jest dziś najbardziej charakterystycznym dla tego miasta - umieszczany na akwarelach, koszulkach, kubkach i innych pamiątkach z Rygi.

       Starówka wcale nie jest mała więc przez te kilka godzin którymi dysponowaliśmy nie dało ogarnąć się wszystkiego - zostały muzea, wnętrza kościołów, piękne parki, port ... Warto też wejść na wieżę telewizyjną by podziwiać z wysoka panoramę miasta zwłaszcza, że w niedługim czasie ma być gruntownie przebudowana. Może to i dobrze, że było tak mało czasu bo jest po co tam wrócić. Przynajmniej na kilka dni.



Marek, 2007-07-17
perforacja

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

Riga, Ryga

perforacja
Podziel się z innymi swoją opinią...