Fotorelacja

strona głównaprzez drogi i bezdrożarelacjeNa kozim szlaku



ZADNI ORNAK
(1867 m n.p.m.)
Tatry

49°12′48″N
19°50′11″E


STAROROBOCIAŃSKI
(2176 m n.p.m.)
Tatry

49°11′58″N
19°49′15″E


KOŃCZYSTY
(2002 m n.p.m.)
Tatry

49°12′22,1″N
19°48′30,5″E






Na kozim szlaku

(2 sierpnia 2014)

Stęsknieni za tatrzańską przygodą mamy nie lada problem w którą stronę Tatr się wybrać. Po rozważeniu wszystkich wariantów decydujemy się na Tatry Zachodnie. Duże przewyższenia i długie trasy  tym razem nie zniechęcają nas. Przy długim dniu wszystko wydaje się możliwe. Marek usiłuje mnie namówić na prawdziwy hardcore. Sprytnie obliczam sumę przewyższeń i stawiam ostro veto: NIE ZE MNĄ TAKIE NUMERY.

Marek nie dowierza obliczeniom, których dokonałam na moim ulubionym portalu górskim: hiking.sk. Ale z faktami się nie dyskutuje. Przygotowani na wszystkie możliwe sytuacje wyjeżdżamy z domu o piątej rano i na szlaku jesteśmy kwadrans po siódmej. Pakujemy do plecaków po 5 litrów picia, kanapki i ubrania na następny dzień. Od Przełęczy Iwaniackiej aż do zejścia z Trzydniowiańskiego Wierchu nigdzie nie ma żadnych cieków wodnych skąd można by czerpać wodę. Mój plecak waży chyba z 10 kg. Sam aparat z wymiennym obiektywem waży 3kg. Na szczęście większą część naszej trasy niesie go Marek. Naszym celem są Ornaki a potem się zobaczy, w którą stronę nas zaciągnie. Możliwości jest wiele: Starorobociański, Bystra albo Jarząbczy i Raczkowa Czuba albo... cała pętla z Wołowcem włącznie.

Dolina Chochołowska po wiosennych burzach zdaje się nam nie do poznania. Na skutek licznych wiatrołomów odsłoniły się imponujące widoki na grań Ornaków, Trzydniowiański, Starorobociański, ciemną dotychczas dolinę rozświetla coraz częściej słońce, wyraźniej słychać szmer potoku.

Kiedy wkraczamy do Doliny Starorobociańskiej nie idzie się już tak przyjemnie, coraz częściej grzęźniemy w czarnym błocku. Trwa wywóz z lasu powalonych drzew. Sytuacja poprawia się gdy skręcamy w kierunku Iwaniackiej Przełęczy. Teraz idzie się o wiele przyjemniej, zwłaszcza, że tuż przy szlaku znajdujemy co krok poziomki, maliny i borówki. Trudno oprzeć się ich słodyczy. Nie zatrzymujemy się na przełęczy, panuje tam gwar i nie do końca odpowiada nam ta atmosfera. Za to na szlaku spotykamy wielu ciekawych ludzi, z którymi rozmowa sprawia nam przyjemność.

Iwaniacka Przełęcz znajduje się na wysokości 1459 mn.p.m. Podejście na Ornaki jest dość męczące. Na odcinku dwóch kilometrów trzeba pokonać 500 metrów przewyższenia, co daje 16 stopni nachylenia stoku. Miejscami rzeczywiście mam wrażenie, że stąpamy po wysokich schodach. Często się zatrzymuję i dla relaksu podziwiam zbocza Kominiarskiego, który z tej strony widzę po raz pierwszy. Dotychczas najbardziej zachwycił mnie z Ciemniaka, skąd wygląda jak prawdziwy komin.

W XIX wieku na jego zboczach wydobywano rudy żelaza. W 1901 r. od strony Iwaniackiej Przełęczy oznaczono nowy szlak na jego szczyt. Cieszył się dużą popularnością, chętnie zdobywały go szkolne wycieczki.

Upodobał go sobie jednak orzeł przedni i 1 sierpnia 1988 r. szlak został zamknięty.W Polsce wokół miejsc gniazdowania orła przedniego wyznacza się strefę ochronną, gdyż niepokojenie podczas lęgów jest dla nich poważnym zagrożeniem. Przez cały rok w promieniu do 200 m, a okresowo (od 1.01 do 31.07) - w promieniu do 500 m od gniazda znajduje się strefa ochronna.Swoje gniazdo orzeł przedni zakłada w górnej części korony wysokich drzew lub na niedostępnych skałach. Samica, większa od samca, składa 1-2 jaja w kolorze brudnobiałym z fioletowoszarymi i brązowymi plamkami. Jeżeli wyklują się 2 pisklęta, to silniejszy osobnik zabija i zjada słabszego.Zjawisko to nazywa się kainizmem a pojawia się do tygodnia po wylęgu. Rywalizacja potomstwa nie interesuje ich rodziców. Orzeł przedni jest najsilniejszym europejskim orłem,który potrafi upolować młodą kozicę górską czy małą sarnę, nie gardząc również zającem, świstakiem, kuną czy kotem domowym.

Według Komitetu Ochrony Orłów, w Polsce gniazduje ok. 35 par orłów z czego aż 30 z nich zamieszkuje Karpaty.

Zdobywając powoli szczyt Ornaka zastanawiam się, czy możliwe jest aby pomylić orła z jakimś innym ptakiem lub go po prostu nie zauważyć skoro ma 80 cm długości, a rozpiętość jego skrzydeł przekracza dwa metry. Jest więc ogromnym ptakiem. Na stronie Pracowni na Rzecz wszystkich Istot znalazłam informację, że znane są przypadki ataku tych ptaków na człowieka (polecam ten artykuł). Rozmyślając nad orłem obserwuję niebo bezskutecznie wyglądając orłów. Za to na Zadnim Ornaku pięknie widzimy fragment Orlej Perci.

O Ornakach marzyłam już od dawna więc kiedy wreszcie zrealizowałam swój plan poczułam wielką radość. Dla tych szerokich panoram warto pokonać te "schody". Zdobywamy kolejne Ornaki i dopiero na Zadnim, czekając na słońce, zostajemy nieco dłużej. Przed nami odkrywają się plastyczne, rozświetlone zbocza gór.

Z grzbietu Ornaku roztaczają się rozległe pejzaże i znakomicie widać stąd pobliski Kominiarski Wierch, Dolinę Tomanową i Pyszniańskią oraz Ciemniak, Tomanowy i Smreczyński Wierch, Kamienistą, Błyszcz i Starorobociański Wierch. Odsłonięty grzbiet Ornaków w czasie burzy jest niebezpieczny. Zbudowany jest ze skał matamorficznych. W XV wieku powstały tu kopalnie, w których wydobywano rudy metali kolorowych, a od XVII wieku także rudy żelaza. Dla mnie Ornaki są miejscem szczególnym, symbolicznym choć wejść na nie udało mi się dopiero za trzecim razem. I to wcale nie dlatego, że są niedostępne lub trudne do zdobycia.

Błyszcz i Bystra czy Starorobociański? W którą stronę pójdziemy? Na Starorobociańskim byliśmy już dwukrotnie i za każdym razem w deszczu i mgle. Tym razem mamy sposobność wreszcie doświadczyć widoku szerokich panoram, które rozpościerają się z jego szczytu. O wyborze szlaku decyduje możliwość drogi powrotnej. Wybieramy zatem wejście na Starobociański Wierch. Powrót przez Kończysty Wierch i Trzydniowiański wydaje się nam dużo bardziej atrakcyjny niż Doliną Starorobociańską.

Między Przełęczą Siwą a Gaborową spotykamy pierwszą kozicę. Stoi na szlaku i nic nie robi sobie z naszej obecności. Fotografujemy ją z zapałem a ta zdaje się nam pozować.

Wkrótce poznajemy prawdziwa przyczynę jej determinacji. Między kosówką znajduje się niewielkich rozmiarów kałuża. Kozica pije z niej wodę i raz po raz łypie uważnie oczami w naszą stronę. Cierpliwie czekamy aż zaspokoi pragnienie. Poniżej grani, po lewej stronie, widzimy małe oczka wodne. W razie czego zwierzę ma skąd czerpać wodę. Kiedy już mamy odejść zauważam na skalnej półce kolejne dwie kozice. Początkowo mam wrażenie, że jedna z nich jest ranna. Korzystając z zoomu przyglądam się jej uważnie i spokojna o jej los oddaję aparat Markowi. Kozice odpoczywają sobie spokojnie obserwując zarówno nas jak i całą Dolinę Starorobociańską.

Po półgodzinnym postoju przeznaczonym na podglądanie kozic ruszamy dalej. Choć wielokrotnie byliśmy w Tatrach Zachodnich to po raz pierwszy spotykamy tu kozice. Jesienią 2013 roku przyrodnicy doliczyli się w całych Tatrach  1186 kozic. Takiej ilości kozic nie zaobserwowano od 50 lat. Zdecydowana większość z nich (872) żyje w słowackiej części Tatr, zwłaszcza w Tatrach Bialskich, gdzie ruch turystyczny jest ograniczony.

Kozica jest symbolem zarówno polskiego jak i słowackiego Tatrzańskiego Parku Narodowego. Kozice żyją w niewielkich stadach zwanych kierdlami, na czele których  zawsze stoi licówka  czyli doświadczona samica z młodym. Samce żyją najczęściej samotnie. Czasem tworzą kawalerskie grupy i tylko na czas godów, jesienią, na krótko dołączają do stada.

Podczas wejścia z Gaborowej Przełęczy na Starorobociański Wierch robimy często krótkie postoje aby nacieszyć oczy wspaniałymi panoramami. Popołudniowe słońce miękko rozświetla szczyty i zbocza a plastyczne światło ujawnia całe ich piękno.

Na szczycie Starorobociańskiego znów spotykamy ciekawe towarzystwo. 
- A właściwie to gdzie my jesteśmy? - pyta nas młoda dziewczyna - Bo tu nic nie jest napisane.
Faktycznie, na szczycie poza słupkiem granicznym brak jakichkolwiek oznaczeń. Pokazujemy jej na mapie dalszą trasę wędrówki i udostępniamy telefon komórkowy aby mogła skontaktować się ze schroniskiem. Ma większe szczęście niż my, bo w naszym brak wolnych miejsc. Już wiemy, że czeka nas nocleg albo na podłodze albo w samochodzie.

Kiedy Marek fotografuje siwerniaka spostrzegam kilka metrów pod szczytem dorosłą kozicę z trójką młodych koźląt. I znów jest okazja aby podejrzeć zwyczaje tych zwierząt. Ja objadam się czekoladą a Marek znów fotografuje.

Schodząc na Kończysty Wierch spotykamy nowe kierdle kozic. Największy z nich liczy 7 sztuk. Same dorosłe osobniki. Czyżby to owe kawalerskie stadko? Nie potrafimy zauważyć różnic płci u kozic ale sprawia to także nie małą trudność przyrodnikom, bo płeć kozic rozpoznaje się po grubości, długości i sposobie zakrzywienia rogów. Rogi samców są grubsze, dłuższe i wygięte łukowato, zaś  u samic mniej masywne i wygięte hakowato. Przypatruje się więc kozim rogom i według mnie są one wygięte właśnie hakowato. Co do grubości to nie mam zdania. Rogi kozic to w ogóle oddzielna bajka.  Poprzeczne zgrubienia, tzw. obrączki lub karby świadczą o wieku kozicy. Co roku pojawia się jedna obrączka przyrostu.  Za rogami u osobników obu płci znajdują się gruczoły zapachowe, których czynność wydzielnicza wzrasta w okresie rui.

Na Kończystym Wierchu spotykamy tylko kilkoro turystów, którzy szybko opuszczają go udając się w dalszą wędrówkę. Mamy szczyt dla siebie. Zachłannie rozglądam się dookoła chcąc nasycić duszę rozległymi panoramami gór. Telefonuję do Kasi z zapytaniem o prognozę pogody dla Tatr na jutrzejszy dzień. Kasia po chwili oddzwania ale nie ma dla nas dobrych wieści: przewidują burze i 60 % pewność opadów. Nasze ambitne plany obracają się wniwecz.

Tymczasem następuje gwałtowne załamanie pogody, nad Osobitą i w okolicach Orawskiej Mary szaleje burza. Wyraźnie słyszymy pioruny, wzmaga się wiatr. Póki co wieje w stronę południa ale tego dnia wielokrotnie już zmieniał się kierunek wiatru więc i tym razem może przygnać do nas burzowe chmury.

W obawie przed burzą zamiast do Krowiego Żlebu schodzimy z Trzydniowiańskiego Wierchu do Chochołowskiej Polany. Przy szlaku widzimy jeszcze mnóstwo maślaków. Groźba burzy wisi nad nami do samego schroniska. Dopiero wtedy wypogadza się i spokojnie możemy wracać do Siwej Polany. Po drodze zastanawiamy się jak spędzić jutrzejszy dzień. Po przejściu 30 km i pokonaniu 1418 metrów przewyższeń spada nieco nasze morale. Nie mamy ochoty na deszczowo-burzowe wędrówki. Zatem wracamy do domeczku aby w niedzielę pobujać się w ogrodzie na hamaku.

Trochę nam szkoda, bo mieliśmy w planach przejść następnego dnia przez Wołowiec, Łopatę, Jarząbczy Wierch i Raczkową Czubę przez Słowaków nazywaną Jakubiną. Pamiętam jednak jak jesienią ubiegłego roku wybrałam się tam z Kasią i Michałem i prawie całą trasę przemierzyliśmy w deszczu ostatecznie zbiegając w burzy do schroniska. I wcale to fajne nie było. Tę piękną trasę zostawimy sobie na następny raz. Bo ja mam wielką słabość do Tatr Zachodnich. Kocham je ze wszystkich gór najbardziej.

Dorota
trasa:

    Siwa Polana - Starorobociański Potok         - Iwaniacka Przełęcz        - Suchy Wierch Ornaczański - Ornak - Zadni Ornak - Siwa Przełęcz - Gaborowa Przełęcz    - Starorobociański Wierch - Kończysty Wierch    - Trzydniowiański Wierch    - Polana Chochołowska    - Siwa Polana



Panoramy
Panorama Kotliny Rabczańskiej z okolic Przełęczy Krowiarki w BgPN
Widok z podejścia na Suchy Ornaczański Wierch, w części centralnej widoczne podejście na Trzydniowiański Wierch, za nim od prawej: Bobrowiec, Grześ i Wołowiec
Masyw Kominiarskiego Wierchu
Widok na Trzydniowiański, Kończysty…
… i Starorobociański Wierch
Na głównym planie, między Zadnim Ornakiem oświetlona kopuła Bystrej i Starorobociańskiego Wierchu
W prawej części zdjęcia widoczny Smreczyński Staw a nad nim Ciemniak jeden z Czerwonych Wierchów, Tomanowa Przełęcz i Tomanowy Wierch Polski
Z Przełęczy Ornaczańskiej ładnie widać po prawej Dolinę Starorobociańską, a nad nią Siwą i Gaborową Przełęcz,
i patrząc od lewej: Kamienistą, Bystrą, Liliowe Turnie i Starorobociański Wierch
W części centralnej Siwe Skały zwane także Zadnim Ornakiem
Po prawej Siwa Przełęcz i zejście czarnym szlakiem do Doliny Starorobociańskiej???
Widok z Siwych Skałek od Czerwonych Wierchów po Bystrą
Od Bystrej po Starorobociański
Siwe Skałki całkiem zasłoniły Kominiarski Wierch
Siwa Przełęcz jak na dłoni
podpis
Podejście z Siwej przełęczy na Starorobociański Wierch, w dole widać Siwe Stawki. Nieopodal widocznych na pierwszym planie skałek spotkaliśmy pierwsze kozice
Z podejścia ku Gaborowej Przełęczy widać grań Ornaków
Kominiarski, Ciemniak, Tomanowa, Kamienista i Bystra
Siwa i Gaborowa Przełęcz oraz Liliowe Turnie
Widok w kierunku Tatr Wysokich
Raczkowa Czuba przez Słowaków nazywana Jakubiną i Jarząbczy Wierch w pełnej okazałości, w dole Raczkowe Stawki
Panorama ze Starorobociańskiego na Tatry Zachodnie i Wysokie.
Panorama ze Starorobociańskiego Wierchu w kierunku południowym, w stronę Rohaczy
Panorama ze Starorobociańskiego Wierchu od Kominiarskiego Wierchu aż po Bystrą i Małą Bystrą
Panorama ze Starorobociańskiego Wierchu od Kominiarskiego Wierchu aż po Bystrą i Małą Bystrą
Panorama ze Starorobociańskiego Wierchu od Kominiarskiego Wierchu aż po Bystrą i Małą Bystrą
Rozświetlona Dolina Starorobociańska, po lewej grań Kończystego i Trzydniowiańskiego Wierchu, po prawej grań Ornaków
Rohacze i Wołowiec w roli głównej w popołudniowym świetle
Pośrodku Dolina Trzydniowiańska i Trzydniowiański Wierch widziane z Kończystego Wierchu
Masyw Starorobociańskiego Wierchu oglądany z Kończystego Wierchu
Podziel się z innymi swoją opinią...

  o nas   ciekawe strony   inne blogi o górach   napisz do nas   strona główna   newsletter