Ta wycieczka była zorganizowana z myślą o moim tacie. W słoneczny niedzielny ranek zaskakujemy go niespodziewaną propozycją wyjazdu w góry. Już w pierwszym zdaniu informuję go, że wjedziemy prawie na sam szczyt kolejką linową a potem, pokonując niewielkie przewyższenie, spacerem wejdziemy nas Wielki Krywań. Tata przyjmuje zaproszenie.
Kwietne Łąki Małej Fatry
Jest już grubo po południu, kiedy zgodnie z umową wjeżdżamy na Snílovské Sedlo (1524 m n.p.m.). Jazda wagonikiem sprawia nam wielką przyjemność.
Zostaje nam do pokonania zaledwie 185 metrów przewyższenia.
Wokół nas rozpościerają się ukwiecone łąki, w niezliczonych ilościach kwitną niebieskie zerwy kuliste, różowe rdesty wężowniki i sadziec konopiasty, żółte zagony omanu łąkowego.
Rześkie powietrze i lekki wiatr zachęcają nas do wędrówki na szczyt Wielkiego Krywania.
Liczne, rozległe panoramy stanowią niewątpliwy urok Małej Fatry.
Blisko szlaku fruwają piecuszki. Uwijają się żwawo na krótko jedynie przysiadając na czubkach kosodrzewiny. Marek wytrwale wyczekuje dogodnego momentu na uchwycenie ich w kadr. Wreszcie podlatują na tyle blisko, że może je sfotografować i dołączyć do nas.
Jest piękna, słoneczna pogoda. Tu, w wysokich górach nie odczuwamy wysokich temperatur, które doskwierały nam w dolinie.
Wysokie trawy, kołysane lekkim wiatrem, falują zielenią niczym fale na morzu. Rozglądam się wokół i ze zdziwieniem zauważam, że nikogo poza nami nie ma tak w bliższej jak i dalszej okolicy.
Na szczycie Wielkiego Krywania jesteśmy sami. Rozkładamy tu swoje bambetle i niezwłocznie przystępujemy do pałaszowania kiełbasek- dania głównego naszego dzisiejszego niedzielnego obiadu.
Rozległe pejzaże na cztery świata strony odprężają mnie i wkrótce ogarnia mnie błogie rozleniwienie. Doskonale stąd widać Góry Choczańskie, Tatry, Tatry Niżne, Wielką Fatrę a także luczańską część Małej Fatry a nawet Babią Górę i Pilsko.
Mój tata z rozanieleniem rozgląda się ze szczytu, szczególnie podoba mu się widok na Krawiarske Žitné, Baraniarky i Sokolie. Szliśmy tą trasą w maju: 1250 metrów przewyższenia… niczym wejście na Świnicę!!!
Moją uwagę przykuwa Rozsudziec. Wejście na szczyt możliwe jest zaledwie przez 3 miesiące w roku: lipiec, sierpień i wrzesień. Najbardziej strzeżona przez Słowaków góra!!! Bardziej niż Tatry Bielskie. Ale w necie jest mnóstwo sprzecznych informacji na ten temat. Na jednym forum przeczytałam, że Vlk. Rozsutec jest zamknięty ze względu na ochronę przyrody między 1 marca a 15 czerwca. Barbara Zygmańska pisze jednak w swoim przewodniku po słowackich górach co innego. Koniecznie trzeba to sprawdzić.
Spiesząc się na ostatni zjazd kolejką linową, po krótkim pobycie na szczycie schodzimy znów na Snílovské Sedlo.
Na łączce pod szczytem spotykamy kilka paziów królowej, jednak motyle są bardzo płochliwe i uciekają mi za każdym razem kiedy zbliżę się do nich.
W Dolinie Vratnej zaległ już cień, niebieskie dzwonki przy parkingu, pomimo braku słońca, wyglądają świeżo i wdzięcznie. Dzwonki to moje ulubione kwiaty wczesnego lata. Dzwonek szerokolistny w Polsce objęty jest ochroną ścisłą. Został umieszczony na Czerwonej liście roślin i grzybów Polski pośród gatunków narażonych na wyginięcie (kategoria zagrożenia V).
W drodze powrotnej dostrzegamy łąkę, na której falują różowe plamy. To mieczyki dachówkowate. Subtelne, pełne delikatnego wdzięku kwiaty rosną tu w niewielkich skupiskach. W Polsce to nadzwyczaj rzadki kwiat. Spotkałam go jeden jedyny raz, kiedyś przed laty, na Gubałówce. Na podziwianiu i fotografowaniu mieczyków mija nam niepostrzeżenie godzina.
W domu jesteśmy jeszcze przed zapadnięciem zmroku.

Podziel się z innymi swoją opinią...

  o nas   ciekawe strony   inne blogi o górach   napisz do nas   strona główna   newsletter