Krywanie dwa

30 czerwca 2015

W przerwie między remontami uciekamy do Małej Fatry. Po Kalamicie Słowacy niespełna w rok przywrócili Dolinę Vratną dla turystów, za co należą się im słowa uznania i wielkie podziękowania.
Jadą z nami Mateusz, Mój Tata i Rodzice Marka. Mieliśmy wyjechać już o szóstej ale tak jakoś zeszło ze spacerem po ogrodzie, poranną kawą i pakowaniem, że koniec końców wyruszamy w podróż kilka minut po siódmej. Przed nami blisko 150 km jazdy samochodem (a raczej samochodami, bo jest nas sześcioro).
Trochę żałuję tego guzdrania, ale mamy przecież przed sobą bardzo dłuuugi dzień, więc na pewno zdążymy. Trasę przemyśleliśmy bardzo starannie biorąc pod uwagę różne potrzeby i możliwości wszystkich członków naszej grupy.

Na Przełęcz Snilowską wjeżdżamy kolejką linową, co też uatrakcyjnia (a wkrótce okaże sie, że nawet determinuje) naszą wycieczkę. Tu czeka na nas mała niespodzianka. Okazuje się, że w tygodniu kolejka kursuje tylko do godziny siedemnastej. A to pech!!! Dramatycznie "skrócił się" nam dzień!

Mimo to wędrówkę rozpoczynamy od sutego śniadania. Strategia słuszna, po co te wszystkie wiktuały taskać w te i wewte, najlepiej zjeść je czem prędzej. Lądują więc na stole szyneczki, kabanoski, sery, pomidorki, ogóreczki...
Nic dziwnego, że spędzamy tu pół godziny.

Jeszcze tylko obowiązkowa sesja zdjęciowa dla tych, co tu jeszcze nie byli, bo urzeczeni są okolicą a nie dowierzają, że wyżej jest ładniej i na wszelki wypadek lepiej jednak to zdjęcie zrobić.

Ilekroć jesteśmy w tym miejscu spotykamy zaledwie kilkoro turystów. Zastanawiamy się więc, kto tak rozdeptuje tu szlak? Erozja postępuje tu dość szybko, mimo to roślinność bujnie ukwieca okolicę.

Spacerowym krokiem zmierzamy na Wielki Krywań i w takim stylu go zdobywamy: lekko i w zachwycie dla fatrzańskiej przyrody, która o tej porze roku ma wiele do zaoferowania. Przeloty alpejskie, bodziszki i zawilce narcyzowe wabią rzesze owadów. Najwięcj tu różnych motyli, licznie występuje wojsiłka i ryjkowcowate naliściaki (Phyllobius) głównie pokrzywników. Nawet ładne toto, ale paskudne ma zwyczaje żywieniowe; do domu bym nie wzięła ;-)

Idąc granią mamy sposobność podziwiać rozległe panoramy. Na wschodzie dostrzegamy wyraźną sylwetkę Wielkiego Chocza i Šipa. Na Šipa wybieramy się od kilku lat...

Kwadrans po dwunastej stajemy na szczycie Wielkiego Krywania. Sto osiemdziesiąt pięć metrów przewyższenia, zaledwie 1200 metrów odległości powinno zająć nam czterdzieści minut. Zajęło godzinę.
20 minut przeznaczamy na pobyt na szczycie. Tym razem wszystkie aparaty idą w ruch, tak tu pięknie. Na najdalszym planie majaczą spowite w letniej mgle Tatry. Nawet Wielki Chocz prezentuje zaledwie swój kontur. Za to wspaniale widać większość szytów Małej Fatry i Kralowiańskie Meandry.

Marek udowadnia, że taka to ja maleńka i leciuteńka jestem... i że on taki silny...
...a nasi Tatowie niczym Gerwazy i Protazy...
a Mama jak Telimena... hi, hi, hi
My z Markiem to niby Zosia i Tadeusz tyle że mocno posunięci w latach, za to z dorodnym przychówkiem ;-)
Cóż...
Mickiewicz umiałby opisać wszystkie cuda Małej Fatry na dodatek trzynastozgłoskowym aleksandrynem polskim.

Gdzie nie spojrzysz, na cztery świata strony, wszędzie jawią się nam wspaniałe górskie pejzaże. Wpisujemy się do pamiątkowej księgi na szczycie i schodzimy.
Właściwie to moglibyśmy zostać na szczycie, poczilować i urządzić sobie tu piknik, bo ładnie a plecaki mamy wypasione...
Ale nas gna, gna, gna... niczym pościg w piosence Jaromira Nohavicy ;-)

Podczas zejścia naradzamy się z Markiem co dalej. Do ostatniego odjazdu kolejki zostało nam zaledwie 4 godziny i 20 minut a według obliczeń dokonanych za pomocą www.hiking.sk potrzebujemy 3 godziny na zrobienie reszty naszej pętli. Zostało nam do poknania 441 m pod górkę, 626 m z górki na odcinku 9 km.

Decydujemy się na realizację naszego planu. Mój Tata rezygnuje z dalszej wędrówki, postanawia zostać nieco dłużej na zboczach Wielkiego Krywania a potem spacerkiem wrócić na Snilowską Przełęcz i tam na nas zaczekać.

Czerwony, graniowy szlak, oferuje nam co rusz wspaniałe widoki. Nie sposób przejść obok nich obojętnie, jest tak pięknie!!! Marek zaczyna powątpiewać czy wejście na Mały Krywań w tych (dosłownie) okolicznościach przyrody stanie się możliwe. Oboje wiemy, że zejście w tym gronie piechotą do Vratnej w ogóle nie wchodzi w rachubę. Po prostu musimy zdążyć!!! I nagle doznaję olśnienia! Przecież Słowacy nie przesuwają godzin!!! Chwała im za to. Mamy prezent: dodatkową godzinę. Zatem idziemy dalej.

Lekki wietrzyk umila nam wędrówkę. Przejście wąską ścieżką graniową na Piekielnik dostarcza wiele emocji, podoba się wszystkim. Zimą jest tu zapewne nieco ...ekstremalnie. Z Piekielnika roztaczają się wspaniałe widoki. Oba Krywanie prezentują się stąd okazale, widać Wielki Rozsudziec i całą resztę fatrzańskich cudów. Teraz musimy zejść na Przełęcz Bublen. Na wszelki wypadek i dla Marka spokoju dopytuję napotkane Słowaczki o godzinę. Dziewczyny potwierdzają moją wersję czasową i Marek już uspokojony zmierza dalej dziarskim krokiem.

Niekwestionowanym liderem naszej wycieczki jest Mateusz. Trudno go dogonić, ale w ten sposób dyscyplinuje nas i przypomina o pilnowaniu czasu.
Wkrótce tata Marka postanawia zaczekać na nas u podnóża Małego Krywania. Na postój wybrał sobie ładną formację skalną z widokiem na Piekielnik i Wielki Krywań. My idziemy dalej.

Mały Krywań podoba mi się o wiele bardziej niż Wielki. I trudniej go zdobyć.

Mati pierwszy zdobywa górę. Betonowy obelisk wieńczy szczyt Małego Krywania, który wcale taki mały nie jest, mierzy sobie 1671 m n.p.m. i jest drugim co do wysokości szczytem w Krywańskiej części Małej Fatry. Marek szybko dołącza do Mateuszka, a ja chwilkę po nich. Roztaczające się stąd pejzaże stanowią dla nas najlepszą nagrodę.

Znów wpisujemy się do Księgi Wejść i oczywiście fotografujemy. Marek (w dowód miłości) cierpliwie spełnia wszystkie moje fotograficzne zachcianki (a na koniec, także w dowód miłości, tym razem do Mamy, robi jej zdjęcie na szczycie Małego Krywania).

Szybko nadchodzi pora powrotu. Do Przełęczy Bublen mamy zaledwie 226 metrów przewyższenia, czy jak kto woli przeniższenia. Potem na Piekielnik 100 metrów w górę i znów jedyne 126 metrów w dół, 40 w górę i jesteśmy przy kolejce linowej.

Mała Fatra niezmiennie zachwyca nas o każdej porze roku i w każdej scenerii. Mocna zróżnicowana budowa geologiczna tych gór sprawia, że całe pasmo intryguje niemal w każdym zakątku w odmienny sposób. Skalne szczyty i grzebienie, wąwozy i rozmaite formy reliefu tworzą niezwykle malawniczą całość.

Fascynujaca jest tu także przyroda ożywiona. Na naszej drodze jawiły się szafirowe zerwy kłosowe, żółte przeloty alpejskie, białe zawilce i najrozmaitsze rozchodniki.

Udało się nam zdążyć z półgodzinnym zapasem a Mateusz nawet wdrapał się na Koniarki i jeszcze kilka razy na nas czekał. O 16:30 (tym razem już czasu słowackiego) wsiadamy w wagonik i zjeżdżamy do Doliny Vratnej. Wycieczka zajęła nam 6 godzin. Słowacki portal przewidział na tę trasę 3godziny i 40 minut. Jasne! Bez odpoczynku i sesji fotograficznych może byłoby to nawet możliwe, ale po co?

W Terchowej Marek z mamą udają się jeszcze do Janosika, majestatycznego pomnika słynnego rozbójnika. My w tym czasie uzupełniamy zapasy płynów w pobliskim sklepie. Szczęśliwi wracamy do domu, gdzie czekają na nas koty.

Kiedy po całodniowej nieobecności wracamy wreszcie do domu, koty zachowują się tak, jakby domagały się od nas wyjaśnień. Dla nich to również był dzień pełen wyzwań. Po rocznej rozłące wróciła do nas córka Rakiji, Luna. Spodziewamy się, że wkrótce powije na świat co najmniej kilka kociąt, taka jest gruba. Inne nasze koty są bardzo poruszone nową sytuacją a i Luna nie sprawia wrażenia szczęśliwej. Wszystkich nas ta sytuacja zaskoczyła, ale gotowi jesteśmy przyjąć kocięta i znów szukać dla nich domu. Najbardziej nadąsana jest oczywiście Rakija, Porucznik Burbon Marzyciel pozostaje nadal w obrażeniu, zaś Mafia sprawia wrażenie mocno zatroskanej...
A Luna?
Awanturuje się oczywiście bo nic się jej nie podoba.

Na koniec tradycyjnie kilka "chudych" zdjęć:

49°11'24" N, 19°01'43" E - 180° panorama w kierunku północnym
49°11'22" N, 19°01'45" E - od lewej: Mały Krywań, Piekielnik, Hole i Beskidy Kysuckie
49°11'20" N, 19°01'47 E - masyw Małego Krywania a na horyzoncie wstęga Wagu pod Żyliną
49°11'22" N, 19°01'45" E - Rozsudziec, Stoh, Steny, Chleb a na dalszym planie Góry Choczańskie
49°11'16" N, 19°01'51" E - panorama Doliny Vratnej ze szczytu Wielkiego Krywania
49°11'27" N, 19°01'36" E - od lewej: Mały Krywań, Piekielnik
49°11'28" N, 19°01'13" E - panorama z Piekielnika w kierunku północnym
49°11'29" N, 19°00'14" E - siodło za Koniarkami; od lewej: Koniarki, Piekielnik, Wielki Krywań
49°11'20" N, 19°00'09" E - od lewej: Hole, Koniarki, Rozsudziec, Piekielnik, Wielki Krywań
49°11'13" N, 19°00'02" E - Piekielnik i Wielki Krywań, na horyzoncie czubek Wielkiego Rozsudźca
49°11'01" N, 18°59'51" E - Rozsudziec, Piekielnik, Wielki Krywań i Góry Choczańskie
49°10'59" N, 18°59'45" E - z Małego Krywania widok w kierunku wschodnim; na horyzoncie Babia G.
49°10'54" N, 18°59'34" E - z Małego Krywania - panorama w kierunku północno-zachodnim
49°10'52" N, 18°59'35" E - z wierzchołka Małego Krywania - panorama w kierunku wschodnim
49°10'52" N, 18°59'35" E - z wierzchołka Małego Krywania - panorama w kierunku północno-zachodnim
49°10'56" N, 18°59'38" E - Góry Choczańskie i Wielka Fatra - widok z Małego Krywania
49°11'05" N, 18°59'54" E - Rozsudziec, Piekielnik, W.Krywań, Wielki Chocz
49°11'24" N, 19°00'11" E - siodło pod Koniarkami - 180° panorama w kierunku wschodnim
49°11'33" N, 19°00'57" E - okolice Przełęczy Bublen - panorama w kierunku zachodnim
49°11'28" N, 19°01'13" E - na Piekielniku - 180° panorama w kierunku północnym
49°11'28" N, 19°01'13" E - na Piekielniku; od lewej: Boboty, Rozsudźce, Wielki Krywań
49°11'28" N, 19°01'13" E - Wielki Krywań i Wielka Fatra - widok z Piekielnika
49°11'28" N, 19°01'29" E - pod Wielkim Krywaniem - panorama w kierunku zachodnim
49°11'25" N, 19°01'56" E - pod Wielkim Krywaniem - panorama w kierunku północno-wschodnim
49°11'26" N, 19°02'02" E - pod Wielkim Krywaniem - panorama w kierunku południowo-wschodnim
Podziel się z innymi swoją opinią...