Marsz rozpoczęliśmy z Bobrowieckiej Wapienicy położonej na wysokości
|
Do tej pory szlak prowadził nas lasem i dopiero niewiele przed szczytem Babek wychodzimy na otwartą, szeroką polanę ukazującą pierwszą panoramę Zachodnich Tatr i oczywiście widok na Tatry Niżne. Nachylenie stoku staje się jeszcze większe i mam wrażenie, że wdrapuję się po drabinie. 1,4 km i 210 metrów przewyższenie to trasa do rozwidlenia szlaków pod Babkami. My wybieramy szlak zielony. Drugi, niebieski prowadzi lasem do Chaty pod Narużim.
|
Na łące rośnie mnóstwo kwiatów, które pod wpływem wysokich temperatur uwalniają swoje zapachy.
|
Jeszcze bardziej podoba się nam na położonej nieco niżej polanie. Podziwiamy stąd majacząca w oddali panoramę Małej Fatry i Gór Choczańskich, zaś po przeciwnej stronie masyw Salatynów, Pachoła i Spalonej. Także pierwszy plan jest interesujący z uwagi na bogactwo roślin oraz wyłaniające się coraz częściej na grzbiecie białe skały. Białe jastruny tworzą wręcz sielankowy klimat. rozkoszujemy się subtelną urodą tego miejsca i powoli podążamy przed siebie w kierunku przełęczy Predovratie (1585m n.p.m.) |
Tu podejmuję z Markiem negocjacje. Chcę go namówić na wejście na Siwy Wierch. Bezskutecznie. Marek łagodnie ale stanowczo odmawia mi. Byliśmy cztery lata temu na Siwym Wierchu i raczej nie spodziewa się, że zaszły tam jakieś znaczące zmiany a przynajmniej mie na tyle istotne aby w tym upale chciał tam iść. Cóż... Ja chcę!
|
Marek zostaje na przełęczy a ja, wyposażona wyłącznie w aparat fotograficzny (zaledwie jeden kilogram), zmierzam w kierunku Ostrej (1764m n.p. m). To tylko 179 metrów przewyższenia. Szybko zdobytą wysokość wkrótce przyjdzie mi równie szybko stracić.
|
Ze szczytu dzwonię do Marka informując go, że idę dalej, na Siwy Wierch. Teraz żałuję, że nie zabrałam ze sobą wody. Za to czuję się wolna od ciężaru i dzięki temu mogę śmigać łatwo pokonując kolejne deniwelacje i przewyższenia.
|
Cieszę się z pobytu na Ostrej, bo znakomicie widać stamtąd naszą dotychczasową trasę grzbietem Babek oraz masyw Salatynów. Przede mną podejście na Siwy Wierch. Samotna wędrówka nie sprawia mi już takiej frajdy. Robię dużo zdjęć aby potem pokazać Markowi co go ominęło ;-) Ładnie widać stąd zachodni, rosochaty grzbiet wapiennej grzędy zwanej Rzędowymi Skałami, którą prowadzi czerwony szlak od strony Wyżniej Huciańskiej Przełeczy. Narzucam sobie szybkie tempo marszu. Teraz jestem "bezbagażowa" więc łatwo jest mi poruszać się w podszczytowych partiach. |
Na Siwy Wierch (1805 m n.p.m.) wchodzę z łatwością i przyjemnością. Ku mojej uciesze spotykam tam dwoje Polaków. Proszę ich zrobienie zdjęcia przy słupku na dowód, że TU BYŁAM ;-) HI, HI, HI....
|
Na szczycie Siwego Wierchu jest tak samo pięknie jak 4 lata temu. Para Polaków postanawia schodzić więc i ja przezornie schodzę z nimi. We troje ustalamy, że skoro jest skrót to warto z niego skorzystać. Jest wygodny i widać, że dużo bardziej uczęszczany niż ten wiodący przez szczyt Ostrej. Siwy Wierch jest mało znany wśród polskich turystów a szkoda, bo niespotykana w innych miejscach Tatr różnorodność dolomitowych form zachwyci każdego przybysza. Ponadto cały czas rozpościerają się przede mną widoki na doliny Sielnicką i Jałowiecką oraz Góry Choczańskie, Wielką i Małą Fatrę, Niżne Tatry. |
Powrót do Przełęczy Przedwrocie, na której zostawiłam Marka zajmuje mi zaledwie 30 minut, wręcz nie do wiary, że tak szybko!
|
Kiedy dochodzimy do Chaty pod Náružím ta jest już zamknięta. zjadamy zatem kolację na szlaku i wracamy lasem do parkingu.
|
![]() 1366 m ![]() 1366 m ![]() 17.9 km ![]() 7h 10' |
