Uwaga: człowiek!
czyli ratuj się kto może
(2019 rok)
Uwielbiam ich śpiew. Kojarzy mi się zawsze z beztroskim latem i czasem wolnym od wszelakiego pośpiechu. Skowronki, bo o nich właśnie mowa, do tej pory obserwowałam wyłącznie podczas ich podniebnego szybowania i nawet nie marzyłam o spotkaniu ich na wspólnym spacerze. Jednak to co dla mnie jest spacerem, dla nich stanowi życiową konieczność. Ten podniebny ptak buduje gniazdo na ziemi pośród rzadkiej roślinności i chcąc strzec miejsca swojego gniazda, nigdy nie ląduje w jego pobliżu, lecz zawsze czyni to w nieco innym miejscu i co najmniej 20 metrów od gniazda. Potem na piechotę dociera do swojego domku. Jak doszło do naszego naziemnego spotkania?
Pierwszego dnia naszego urlopu udaliśmy się wieczorem na mały rekonesans po najbliższej okolicy. Idąc drogą pomiędzy polami dotarliśmy do rozstaju dróg w tym samym czasie co traktor, którego kierowca zdecydował skrócić sobie drogę. Ponieważ staliśmy na jego drodze musiał nieco nas ominąć. Kiedy odruchowo zrobiłam krok w bok w obawie, że jednak jedzie zbyt blisko mnie, spod moich nóg odfrunął skowronek. Spojrzałam w dół i oniemiałam. Pomiędzy moimi stopami leżało gniazdo a w nim dwa pisklaki i jedno jajo. Ku zdumieniu i niezadowoleniu traktorzysty trwałam w miejscu jak na posterunku. Traktor minął mnie i tym samym ocalało gniazdo wraz z pisklakami. Czym prędzej sfotografowałam młode i oddaliłam się aby nie niepokoić rodziców. Ukryliśmy się z Markiem w pobliskich krzakach, które przez kolejne 10 dni były celem naszych popołudniowych spacerów.
Skowronki miały doprawdy wiele szczęścia. Po trasie wyznaczonej przez ów traktor przemieszczali się później rowerzyści, amatorzy quadów i zwykli spacerowicze zmierzający na szczyt pobliskiego wzniesienia z urokliwym widokiem na Cergową Górę. I nikt z nich nie wiedział, że znajduje się w pobliżu cudu natury. Na niewielkim skrawku ziemi pomiędzy trzema polnymi drogami, tętniło życie.
Najbardziej cieszył mnie fakt, że traktor jeździł konsekwentnie po pierwszym śladzie i mijał gniazdo skowronków. Nie znalazły go ani kuny, ani polujący na tym obszarze kobuz.
10 dnia po wykluciu skowronki opuściły gniazdo i później już tylko słyszeliśmy je jak buszowały po łące, którą polubiliśmy tak bardzo, że zachodziliśmy na nią dość często.
Niestety nie miał szczęścia inny ptak, świergotek drzewny. Uwił gniazdo na niewysokiej skarpie również w pobliżu drogi owego traktora. Znaleźliśmy je zbierając poziomki. Wiedząc jak płochliwe i nieufne są świergotki natychmiast oddaliliśmy się. Kiedy po kilku dniach obserwowaliśmy okolice gniazda w ogóle nie było widać żadnego świergotka w pobliżu. Najpierw przez lornetkę a potem już całkiem z bliska przekonaliśmy się, że gniazdo zostało przez ptaki porzucone a w nim zamiast pięciu były tylko dwa jaja. Kto je zabrał i po co? Gniazdo wyglądało na nietknięte.
Również wielkim smutkiem napawała mnie skoszona na początku lipca pobliska łąka. Ile skowronków straciło tam swoje potomstwo?
Nasze skowronki ocalały. Oby w przyszłym roku nie wpadły na pomysł zbudowania gniazda na feralnej łące i oby traktorzysta ich nie staranował... tyle zagrożeń czyha na te ptaki.
Nieciekawie przedstawiają się też szanse skowronków na wiosenny powrót do Polski. W krajach basenu Morza Śródziemnego rozciągane są ogromne sieci a zmęczone podróżą skowronki obniżywszy lot, wpadają w pułapkę. Potem trafiają na stół i tak na Cyprze za 50 euro sprzedaje się kilogram pasztetu z ich języczków. Za rarytas uchodzi półmisek ze skowronków zwany ambelopoulia. Podobnie okrutny los spotyka ptaki na Malcie, w południowej Francji, Hiszpanii czy Czarnogórze. Tam strzelanie do ptaków jest narodową tradycją. I zdumiewająca jest ta hipokryzja Unii Europejskiej, która wydaje miliony euro na ochronę wielu gatunków ptaków a jednocześnie przymyka oko na to bestialstwo. Kiedyś w krajach Basenu Morza Śródziemnego polowano na ptaki z głodu za pomoca prymitywnych strzelb. Teraz czyni się to dla przyjemności z wykorzystaniem wysoce specjalistycznego sprzętu. Strzela się do ptaków z motorówek na morzu, z broni automatycznej i z użyciem silnych reflektorów. Wobec takich metod ptaki są bez szans. Giną ich miliony.
Patrzę na zdjęcia moich skowronków i rozumiem dlaczego tak bardzo ptaki wędrowne boją się ludzi.
Patrzę na zdjęcia moich skowronków i rozumiem dlaczego tak bardzo ptaki wędrowne boją się ludzi.
Dorota
|
|