Okołokarmnikowa rozkmina
czyli...
o chlebie i soli oraz o sikorkach naszych powszednich
i pierwszej wnuczce
Szybko zwiedziały się o karmniku wypełnionym pysznymi nasionkami. Najpierw przylatywały tylko bogatki i modraszki, ale wkrótce dołączyła do nich czarnogłówka, a za nią całe stadko, pewnie jej rodzina. Spośród wszystkich sikor ta (wespół z sikorką ubogą) ubarwiona jest najskromniej, za to najsubtelniej i bardzo gustownie, łącząc spopielałe róże z delikatnymi odcieniami brązu i szarości. Czarna czapeczka szykownie dopełnia całości i nadaje jej uroku. Czarnogłówka ma czarne oczy, ledwo widoczne posród głębokiej czerni piór rozmieszczonych na głowie i na karku. Ma kształt puchatej kuleczki, do której doczepiono króciutki i wąski ogonek.
Czarnogłówka wręcz idealnie wpasowuje się w jesienno-zimowe pejzaże. Nawet kiedy skacze na ziemi pomiędzy drobnymi gałązkami i kępkami na wpół zeschłych traw i liści jest ledwo co widoczna. Podobnie jak jej krewne nie zjada nasionek bezpośrednio w karmniku. Wpada do karmnika, porywa ziarenko i czmycha z nim na drzewo. Tam, trzymając nasionko pomiędzy nóżkami, rozprawia się z nim szybko. I znów pikuje do karmnika po kolejne nasionka. Najchętniej zjada nasiona słonecznika.
Nie umiem po wyglądzie rozróżnić czarnogłówki i sikorki ubogiej. Dla mnie wygladają tak samo. Pociesza mnie jednak to, że nawet dla ornitoligów jest to nielada problem. Zadziwiając jest to, że poza wyglądem też niewiele je różni. Mimo tak wielkiego podobieństwa ornitolodzy nie odnotowali aby gatunki te krzyżowały się ze sobą.
Zrobiłam sobie kiedyś takie zestawienie tych różnic i doszłam do wniosku, że właściwie w terenie, kiedy siedzą na gałązce, można je rozróżnić wyłącznie po śpiewie :-)
| Cecha |
Czarnogłówka |
Sikora uboga (szarytka) |
| Długość ciała |
12-13 cm |
12-13 cm |
| Ciężar |
10-12 g |
10-13 g |
| Jaja |
10, połyskliwe |
7-9 (rzadko 10), matowe |
| Wysiadywanie jaj |
14 dni |
14 dni |
| Pisklęta w gnieździe |
19 dni |
18-19 dni |
| Lęgi |
Zawsze jeden |
Jeden w maju, rzadko drugi w czerwcu |
| Głos |
"Ficji dzee dzee" |
"Picju" lub "pistja" |
| Śpiew |
Fletowy, opadający "cji cju cju cju cju" |
Ostre "picj picj picj picj..." |
| Czapeczka |
Duża, zachodząca na kark, matowa |
Mniejsza, lśniąca |
| Podbródek czarny |
Dłuższy i szerszy , wyraźnie rozszerzony u dołu, w kształcie trójkata |
Krótszy, węższy, rozszerzony u dołu, w kształcie klina |
| Boczne powierzchnie skrzydeł |
Szaro-brązowe z białym nalotem na zewnętrznych chorągiewkach lotek |
Jednolicie szaro-brązowe |
| Budka lęgowa |
Tak, wejście o średnicy 25-30 mm |
Nie korzysta |
| Dziupla |
Sporadycznie wykuwa samodzielnie, kilka metrów nad ziemią wyżej niż sikora uboga |
Wykuwa samodzielnie, na wysokości do 180 cm, otwór wejściowy 25-30 mm |
| Długość życia |
? |
Długowieczne (do 10 lat), monogamiczne |
| Inne |
Płochliwa i nieufna - rzadko gości w karmnikach |
Mniej skryta i płochliwa od czarnogłówki, chętnie zalatuje do karmników |
Lornetka też na niewiele się tu zdaje, bo po kilku sekundach sikorki odfruwają na inne miejsce. Jest jednak taka chwila, kiedy siedzą dłużej na jednym miejscu. Dzieje się tak podczas toalety, kiedy czyszczą i układają piórka. Jednak wtedy tym bardziej na da się dostrzec tych minimalnych różnic w ich upierzeniu.
Czarnogłówki są licznymi ptakami w Polsce i są wszędobyskie. Występują do wysokości 1400m.n.p.m. Ja widuję je prawie wyłącznie zimą, gdy zalatują do karmników. A przecież jestem (tak o sobie myślę) baczną obserwatorką ptaków. One po po prostu są dyskretne, nie epatują kolorami, nie przyciagają wzroku jak np. dzięcioły, szczygły, jemiołuszki, rudziki...
Moim marzeniem jest sfotografować zimorodka i żołnę. Planuję w 2019 roku wyruszyć poważnie na ich poszukiwanie. Ważne, że wiem, gdzie szukać.
Jednak nie mniej zachwycają mnie czarnogłówki. Lubię wszystkie sikory i uważam, że niedoceniamy ich piękna, przyzwyczailiśmy się do ich obecności, spowszedniały nam. A próbowaliście sobie wyobrazić świat bez sikor? Bez ich temperamentu i zawadiackiego usposobienia karmniki byłyby nudnawe ;-) dzięki nim życie tam wre. Zawsze coś się dzieje. Kiedy pewnego roku sikory przestały przylatywać do ogrodu moich teściów, odczuli to jako dojumującą stratę i często uskarżali się na ich brak.
Często lub prawie zawsze trakujemy ptaki jako miłe dla oka i ucha "stworzonka". Tymczasem ich rola w środowisku jest nie do przecenienia. I o tym właśnie należałoby uczyć dzieci w przedszkolach i szkołach. Niektórzy ogrodnicy i rolnicy (szczególnie za granicą) mają tego świadomość i wabią ptaki do swoich sadów i ogrodów. Korzyści wynikające z ich obecności są wymierne i przekładają się na konkretne zyski. Po pierwsze ogrodnicy nie muszą stosować zabójczych do ekosystemu (w tym również człowieka) pestycydów, a to skutkuje zdrowszą żywnościa, czystym chemicznie środowiskiem i oszczędnościami finansowamymi. Zapewne innego zdania są wielkie koncerny chemiczne. Warto ufać naturze. I ją szanować.
I... nie sypać chleba do karmników. Sól zabija ptaki. Karmnik nie może być śmietnikiem. To, że ptaki zjadają okruchy chleba wcale nie jest argumentem za tym, że im służy.
Mniemam, że właściciele karmników co najmniej ptaki lubią, może się nimi fascynują... Może nie zawsze wiedzą jak ptaki funkcjonują i najzwyczajniej w świecie potrzebują usłyszeć: "Ty, Ziuta/Ziutek, chleb zawiera sól, a ta zabija ptaki. Kupże im nasion". Nie bójmy się tego mówić. To wcale nie będzie wymądrzaniem się.
Ja jestem wdzięczna mojemu dziadkowi Stefanowi, że pokazał mi świat ptaków. Ale i on nie wiedział, że chleb ptakom szkodzi. Tyle, że "za jego czasów" nie było resztek chleba, bo ten zjadało się do ostatniego okruszka. Dziadek karmił ptaki nasionami i owocami. Zawsze zostawiał im w ogrodzie kilka sztuk. Dzięki temu wzrastałam w towarzystwie jemiołuszek, drozdów, kowalików, dzwońców i dudków.
Jako babcia będę uczyła moje wnuki również tego jak dbać o ptaki.
A wczoraj urodziła się moja pierwsza wnuczka :-)
Świat stał się jeszcze piękniejszy :-)
Dorota, 22 grudnia 2018
|
|