Nie kaptur zdobi ptaka

czyli o pokrzewkach czarnołbistych

Po prostu lubię te ptaszki.
Za ich śpiew: czysty i przypominający dźwięk fletu. Jest tak zróżnicowany i melodyjny, że odnoszę wrażenie jakby ptaki rozmawiały ze sobą.
Cieszę się, że zalatują do naszego ogrodu. Właściwie to nie ma w tym niczego dziwnego, bo kapturki występują wszędzie, widywałam je nawet w Tatrach.
Jest to jedyna pokrzewka o tak wyraźnym dymorfiźmie płciowym. Pan Kapturek ma czarną czapeczkę a Pani Kapturkowa brązową. Z powodu kapturki posprzeczałam się kiedyś z moją przyjaciółką Tadeą. Tedka upierała się, że to sikorka czarnogłówka. A czemu nie uboga, skoro sa tak łudząco do siebie podobne? Ostatecznie nie udało mi się jej przekonać, bo ptak odfrunął i jakby wraz z nim dowód w sprawie też
Kiedy więc udało mi się sfotografować kapturkę na tym samym drzewie, co wtedy, gdy siedziała podczas naszego sporu, czułam, że mam argument w ręce. Cóż... niebawem przyleciała też w to samo miejsce sikorka czarnogłówka albo uboga i straciłam cały rezon. Jednak Tedka przyznała, że o kapturkach dowiedziała się dopiero ode mnie. Bo chyba mało kto ze zwykłych śmiertelników słyszał o kapturce.
Tedka oczywiście aż tak zwykła nie jest
Zna wszystkie ptaki, które odwiedzają jej ogródek i karmnik. Dlatego z radością podarowałam jej książkę Andrzeja G.Kruszewicza pt. "Ptaki Polski. Mała encyklopedia ilustrowana" z 2017r., którą nabyłam naiwnie uważając, że to nowa pozycja w dorobku cenionego przez mnie ornitologa. Wielkie było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że zawiera ten sam tekst co wydana w 2010 roku dwutomowa książka "Ptaki Polski". Jęknęłam wtedy z bólu bynamniej nie wywołanego stratą kilkudziesięciu złotych ale... zwyczajnie poczułam się oszukana i zawiedziona.
O taki autoplagiat to ja Pana doktora nie podejrzewałam
Czy tak samo będzie z "Ornitologią"? Tym razem nie zaryzykuję kupna przez internet, wolę w księgarni sprawdzić jej zawartość
Książka trafiła w dobre ręce.

A co z naszą kapturką?


Było ich kilkanaście więc pewnie gdzieś w pobliżu miały gniazda. Specjalnie piszę w liczbie mnogiej, bo w tym względzie kapturki mają bardzo ciekawy zwyczaj.
Otóż budowę gniazda ropoczyna samiec, ale jej nie kończy, bo szybko zabiera się za konstruowanie kilku kolejnych. Samica wybiera które gniazdo nadaje się do założenia rodziny i wtedy oboje kończą jego budowę. Jeśli samicy żadne z nich nie przypadnie do gustu, to wówczas razem budują od poczatku swoje gniazdko.
To pewnie z tego powodu lęgi kapturek trwają od maja do lipca i wydają na świat tylko jeden lęg w sezonie, na dodatek składający się zaledwie z 4-6 jaj. Muszą zatem świetnie radzić sobie w życiu skoro są tak licznymi ptakami, w dodatku wędrownymi, co również naraża je na niebezpieczeństwo.

Ptaki te posiadają życiowy spryt co przejawia się między innymi tym, jak potrafią wywieść w pole intruza. Kapturki chcą odwrócić uwagę potencjalnego drapieżnika od gniazda udają, że są ranne. Kiedy fortel się powiedzie i intruz podąża, jak mniema, za łatwym łupem, ptak wzbija się w powietrze uchodząc z życiem swoim i swojego potomstwa.
Podobne zachowanie cechuje też dwie inne pokrzewki, mianowicie piegże i pokrzewki jarzębate. Niestety, podobnie jak i one, kapturka często wychowuje pisklę kukułki. Kto wie, może kluczowe jest to, że one również wysiadują jaja przez 12-13 dni?
Może się wydawać dziwne, że ptak o wadze około 20 gram potrafi odchować ważącą 120 gram kukułkę. Patrząc na to matematycznie, to tyle samo waży szóstka kapturkowego potomstwa, czyli wszystko się zgadza.

Dorota

 


  o nas   ciekawe strony   blogi o górach   napisz do nas   strona główna   newsletter