Róże na ulicy Różanej
licencja:

Zosia mieszka na ulicy Różanej.
Pewnego dnia Zosia zapytała:
- Skąd się wzięła nazwa naszej ulicy?
Ani mama, ani tata nie wiedzieli nic na temat pochodzenia nazwy ulicy ale wiedzieli, że ulica nazywała się tak jeszcze przed wojną, czyli od dawna, bardzo dawna, zanim jeszcze urodziła się Zosia i jej rodzice a nawet jej dziadkowie.
- A czy ktoś widział na naszej ulicy jakąś różę? - spytała Zosia?
- Ja nie widziałam - szybko odpowiedziała mama.
- Ja też nie. Ciekawe… - włączył się do rozmowy tata Zosi.
-No właśnie! Bo tu wcale nie rosną róże! - w głosie Zosi czuć było żal.
- A skąd wiesz? Może w innych ogrodach rosną? - powątpiewała mama.
- Nie rosną. Pytałam wszystkie dzieci a one pytały sąsiadów i NIKT nie ma w ogrodzie róż! - tryumfowała Zosia.
- U nas w domu jest mnóstwo róż! Mamy filiżanki w róże, masz pościel w różyczki…
- Ale te róże nie są żywe, one są dobre na zimę ale nie na lato
- Zosia wyraziła stanowczym głosem swoją opinię .
- Ha! Podejrzewam, że masz jakiś chytry plan - tata dobrze znał swoją córeczkę i domyślał się, że ma już gotowy pomysł.